Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Kanclerz Niemiec nazywa wybory lokalne „katastrofą” - ale obiecuje pozostać u steru
- Autor, Amy Walker
- Autor, Jessica Parker
- Stanowisko, Korespondentka BBC News w Berlinie
- Data publikacji
- Czas czytania: 4 min
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz nazwał porażkę swojej partii, Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), w wyborach lokalnych „katastrofą”. Zapowiedział jednak, że pozostanie na stanowisku.
Badania exit poll wskazują, że w Meklemburgii-Pomorzu Przednim - kraju związkowym na północnym wschodzie Niemiec - CDU zdobyła mniej niż 5% głosów. Nie przekroczyła zatem progu wyborczego i nie dostała się do lokalnego parlamentu.
Choć CDU prognozowano wcześniej najgorszy wynik w historii regionu, rzeczywistość okazała się dla partii jeszcze bardziej dotkliwa.
Wyniki exit poll wskazują, że w Meklemburgii-Pomorzu Przednim prowadzi skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD). Mało prawdopodobne jest jednak, że partia obejmie władzę, gdyż inne ugrupowania odmawiają współpracy z nią.
Tymczasem w Berlinie rządząca dziś CDU była na dobrej drodze do przegranej z lewicową Die Linke.
Po miesiącach słabych notowań Merz jest pod coraz większą presją. Krążą pogłoski, że może zostać odwołany w połowie kadencji.
Po ogłoszeniu wyników exit poll BBC zapytało Alice Weidel, współprzewodniczącą AfD, ile czasu pozostało Merzowi na stanowisku. „Już niedługo odejdzie," odpowiedziała.
Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim odbyły się w niedzielę - dwa tygodnie po tym, jak AfD zdecydowanie zwyciężyła w Saksonii-Anhalt, a wynik CDU spadł tam o połowę od poprzedniego głosowania.
Po porażce w Saksonii-Anhalt Merz mówił reporterom, że zamierza kontynuować prowadzone przez rządową koalicję reformy gospodarcze, socjalne i podatkowe.
W niedzielę, po pierwszych wynikach z Berlina i Meklemburgii-Pomorza Przedniego, stał na tym samym stanowisku.
„Reformy muszą nastąpić," powiedział mediom w berlińskiej siedzibie CDU. „Przyjmuję na siebie tę odpowiedzialność, ponieważ chcę, by nasz kraj się rozwijał”.
„To, co trzeba teraz zrobić, wymaga odwagi, wytrwałości i cierpliwości," dodał Merz. „Wykażę się nimi jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz naszego kraju”.
„Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że reformy są antidotum na jad autorytaryzmu, który - wraz z fascynacją autorytaryzmem - wnika coraz głębiej w nasze społeczeństwo," mówił.
Weidel, współprzewodnicząca populistycznej AfD, odpowiada: „Jesteśmy największą siłą [polityczną] i dotarliśmy do głównego nurtu społeczeństwa”.
Niemiecki kontrwywiad sklasyfikował niektóre lokalne oddziały AfD jako prawicowych ekstremistów. Partia stanowczo odrzuca to określenie.
Jej antyimigracyjny i przyjazny Rosji program znalazł podatny grunt na postkomunistycznym wschodzie kraju.
Lider CDU szybko przeszedł do ofensywy i oświadczył, że nigdzie się nie wybiera.
Merz od dawna marzył o objęciu najwyższego stanowiska w niemieckiej polityce. Analitycy przewidują, że nie odda go łatwo.
Według wstępnych wyników exit poll AfD ma niewielką przewagę w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie CDU odnotowała prawdopodobnie najgorszy wynik w całych Niemczech od czasów II wojny światowej.
Sondaże wskazują, że AfD zdobyła w tym kraju związkowym 38% głosów. Na drugim miejscu, z 35% poparcia, znalazła się centrolewicowa SPD. Na partię Merza miało zagłosować jedynie 4,9% wyborców.
W Berlinie wyniki exit poll wskazywały na 19% poparcia i drugie miejsce dla CDU. Prowadzą lewicowcy z Die Linke. Choć partia nigdy wcześniej nie zwyciężyła w stołecznych wyborach, tym razem miała zapewnić sobie niemal 26% poparcia.
Według exit poll w Berlinie zwiększyło się również poparcie dla AfD. Wstępne wyniki wskazują, że partia zdobyła 16% głosów.
Przed niedzielnymi wyborami w Niemczech krążyły spekulacje, że w razie słabych wyników CDU Merz może zostać odsunięty od władzy.
Na początku ubiegłego tygodnia publiczne poparcie dla Merza - który został kanclerzem jedynie 16 miesięcy temu - wyrazili przywódcy ośmiu niemieckich krajów związkowych.
Polityk CDU Burkard Dregger powiedział w niedzielnej rozmowie z BBC, że lider partii powinien zostać na stanowisku. „Ma dużo pracy do wykonania. Nie możemy tracić czasu na tworzenie nowego rządu federalnego," przekonywał.
Dregger określił niemiecki elektorat jako „niecierpliwy”.
„Nierealistyczne jest oczekiwanie, że wszystkie problemy zostaną rozwiązane w ciągu roku," powiedział.
„[Merz] dostał cztery lata i musimy mu je dać," dodał.
Według zwolenników kanclerza wiele problemów, z którymi zmagają się Niemcy, to efekt polityki wcześniejszych rządów. Jednak sam Merz, były prawnik korporacyjny, jest głęboko niepopularny.
Wydaje się, że niedawny zwrot kanclerza ku prawicy - m.in. w kwestiach imigracji - nie pomógł mu odebrać wyborców AfD. Zraził do niego natomiast osoby o bardziej lewicowych poglądach.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Joanna Kozłowska