'Czujemy się dobrze, gdy nawiązujemy kontakt': jak spotkania z innymi mogą poprawiać nasze zdrowie

    • Autor, Sarah Bell
    • Stanowisko, Global Health, BBC World Service
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Czy wiesz, że spędzanie czasu z innymi ludźmi może być równie ważne dla zdrowia jak ćwiczenia i zdrowa dieta?

Kontakty towarzyskie często wydają się luksusem, ale — jak mówi amerykański neurobiolog Ben Rein — mogą poprawiać zarówno zdrowie psychiczne, jak i fizyczne.

„Kiedy nawiązujemy relacje z innymi, zazwyczaj czujemy się lepiej. Dzieje się tak dlatego, że w naszym mózgu działają systemy nagrody społecznej, które wywołują dobre samopoczucie," powiedział BBC.

Podczas kontaktów społecznych aktywują się trzy neuroprzekaźniki: oksytocyna, dopamina i serotonina. Mechanizm ten ma podłoże ewolucyjne — życie w grupach było kiedyś kluczowe dla przetrwania.

„Powinniśmy naprawdę traktować takie okazje poważnie i wykorzystywać kontakty z innymi do wpływania na naszą biologię," mówi Rein, który opisuje to w swojej książce "Why Brains Need Friends: The Neuroscience of Social Connection" (Dlaczego mózg potrzebuje przyjaciół: Neurobiologia więzi społecznych).

Dobrym przykładem jest rola oksytocyny. Hormon ten, nazywany hormonem miłości, bywa również określany jako „naturalne lekarstwo".

„Istnieją dowody na to, że oksytocyna może zmniejszać stany zapalne, działać neuroochronnie, wspierać układ odpornościowy i wzrost kości, a także redukować stres społeczny," wyjaśnia Rein.

Mechanizm ten ma także znaczenie ewolucyjne, pomagając zapewnić przetrwanie gatunku ludzkiego. Poziom oksytocyny osiąga najwyższe wartości w dwóch kluczowych typach relacji — w miłości romantycznej, wzmacniającej więź z partnerem, oraz w relacji między rodzicem a dzieckiem.

„To logiczne, że hormon ten chroni organizm… tak abyśmy mogli być obecni i opiekować się naszymi dziećmi," mówi naukowiec z Buffalo w stanie Nowy Jork.

Dlaczego brak kontaktów społecznych jest dla nas szkodliwy?

Istnieje wiele dowodów naukowych pokazujących poważne psychologiczne skutki izolacji. Osoby odizolowane są bardziej narażone na lęk, depresję i samobójstwa, a także bardziej podatne na stres.

Skrajna izolacja — czyli bardzo ograniczony lub całkowity brak kontaktu z innymi — wiąże się również z wyższym ryzykiem śmierci. Niektóre badania wskazują, że izolacja zwiększa ryzyko zgonu z dowolnej przyczyny o 32 proc.

Jak wyjaśnia Rein, samotność sama w sobie nie zabija nagle, ale może wywoływać reakcję stresową, która zwiększa ryzyko chorób takich jak schorzenia serca, cukrzyca czy demencja.

Dzieje się tak dlatego, że organizm zaczyna produkować większe ilości kortyzolu, co sprzyja przewlekłym stanom zapalnym mogącym uszkadzać zdrowe tkanki i być powiązanym z tymi chorobami.

„Długotrwałe funkcjonowanie w stanie stresu jest wyczerpujące dla mózgu i organizmu, ale ma też biologiczne skutki prowadzące do przewlekłego stanu zapalnego," mówi Rein.

Czemu coraz mniej się socjalizujemy?

Dlaczego więc, skoro kontakty z innymi poprawiają nasze samopoczucie, większość ludzi nie spotyka się częściej? Zdaniem Reina żyjemy dziś w „świecie, który nastąpił po erze interakcji".

Jedną z głównych przyczyn jest „automatyzacja wszystkiego," mówi naukowiec. Coraz więcej codziennych czynności nie wymaga już kontaktu z drugim człowiekiem.

Jako przykład podaje samoobsługowe kasy w sklepach.

„Nie musisz już rozmawiać z kasjerem — albo zamawiasz zakupy przez internet," mówi.

Według Reina ogromny wpływ miała też izolacja podczas pandemii Covid-19, która przyzwyczaiła ludzi do mniejszej liczby kontaktów społecznych, nawet po zakończeniu lockdownów.

„Nasze potrzeby wcale się nie zmieniły. Nadal potrzebujemy kontaktu z innymi tak samo jak wcześniej," podkreśla.

Pandemia przyspieszyła korzystanie z komunikacji online, jednak samo używanie mediów społecznościowych wiąże się z równie wysokim ryzykiem depresji i lęku jak izolacja — ponieważ nie przebywamy fizycznie z innymi ludźmi.

Mimo swojej wygody komunikacja wirtualna nie daje mózgowi takiego samego poczucia satysfakcji, ponieważ człowiek ewoluował do kontaktów twarzą w twarz.

„To jak fast food dla potrzebującego kontaktu społecznego mózgu. Łatwy i wygodny, ale nie daje tej samej wartości co prawdziwy kontakt. I właśnie dlatego coraz bardziej pogrążamy się w izolacji," mówi Rein.

Co to oznacza dla introwertyków?

Jak wyjaśnia Rein, każdy z nas znajduje się gdzieś na spektrum między introwersją a ekstrawersją. Kluczowe jest zrozumienie, jaki poziom kontaktów społecznych najlepiej nam odpowiada.

Ekstrawertycy — którzy zwykle potrzebują częstszych kontaktów z innymi — są, według niego, jak rośliny wymagające regularnego podlewania, by dobrze funkcjonować.

Introwertycy przypominają natomiast rośliny, które można podlewać rzadziej — zbyt dużo kontaktów również może im szkodzić. Jednak całkowity brak „podlewania" także nie sprzyja zdrowiu.

„Musimy odpowiadać na potrzeby naszych indywidualnych mózgów. A pierwszym krokiem jest zrozumienie tych potrzeb," mówi.

Rein podkreśla, że istnieją różne poziomy interakcji społecznych i wszystkie mogą przynosić korzyści. Porównuje je do basenu — z płytką i głęboką częścią.

Nawet symboliczny kontakt, jak pomachanie sąsiadowi, może poprawić nastrój. Kolejnym krokiem może być krótka rozmowa z nieznajomym w kolejce w sklepie, a „głęboką wodą," szczera, znacząca rozmowa z bliskim przyjacielem.

„Nie chodzi o to, by za każdym razem wchodzić na głęboką wodę. Ważne jest po prostu, by nie stać cały czas poza basenem," mówi.

Zdaniem Reina relacje z innymi mogą poprawiać nie tylko dobrostan jednostki, ale także pozytywnie wpływać na całe społeczeństwa.

„Bycie dobrym dla innych przynosi ogromne korzyści biologiczne, psychologiczne i kulturowe. To aż zaskakujące, że nie korzystamy z tego bardziej świadomie," dodaje.