'Ślub od pierwszego wejrzenia': brytyjski rząd uznaje zarzuty gwałtu podczas nagrań za 'poważne'

Zdjęcie kompozytowe: po lewej zwrócona tyłem para w strojach ślubnych. Po prawej siedziba brytyjskiej stacji Channel 4, która emituje „Ślub od pierwszego wejrzenia".

Źródło zdjęcia, BBC/PA

    • Autor, Noor Nanji
    • Stanowisko, Korespondentka ds. kultury
    • Autor, James Chater
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 7 min

Ostrzeżenie: tekst zawiera opisy domniemanej przemocy seksualnej.

Zarzuty dotyczące gwałtu podczas nagrań programu „Ślub od pierwszego wejrzenia" są „poważne", a jakiekolwiek powiązane z nimi „przestępstwa lub wykroczenia" muszą napotkać konsekwencje – stwierdził brytyjski Departament Kultury, Mediów i Sportu (DCMS).

O sprawie opowiada niedawne śledztwo dla programu BBC Panorama. Dwie uczestniczki brytyjskiej wersji „Ślubu od pierwszego wejrzenia" mówią, że zostały zgwałcone podczas nagrań reality show stacji Channel 4. Trzecia kobieta twierdzi, że podczas stosunku doszło do czynności seksualnych, na które nie wyraziła zgody.

Ofcom, brytyjski regulator rynku telekomunikacji, oświadczył, że nadawcy muszą wykazać się „należytą starannością" i troską o uczestników.

Biuro podróży TUI poinformowało, że wstrzymuje sponsorowanie programu.

Channel 4 usunęła wszystkie odcinki „Ślubu od pierwszego wejrzenia" ze swoich platform streamingowych i tradycyjnego harmonogramu stacji. Zniknęły też promujące program kanały społecznościowe.

Wkrótce po ujawnieniu zarzutów Channel 4 poinformowała, że zleciła w kwietniu zewnętrzną kontrolę procedur mających chronić uczestników programu, „w związku z poważnymi zarzutami dotyczącymi nieprawidłowości".

Prawnicy reprezentujący CPL - niezależną firmę produkcyjną odpowiedzialną za brytyjską wersję programu - stwierdzili, że jej procedury ds. ochrony uczestników stanowią branżowy „złoty standard". Dodali, że firma postąpiła właściwie we wszystkich przypadkach, o których wspomina śledztwo BBC.

Dyrektor generalna Channel 4, Priya Dogra, wyraziła współczucie dla uczestniczek, które „wyraźnie przeżywały trudne chwile po udziale w programie".

Stwierdziła, że oskarżeni zakwestionowali zarzuty. Dodała, że jej zdaniem stacja „zareagowała szybko, właściwie, z wyczuciem i z priorytetowym uwzględnieniem dobrostanu" kobiet.

Zapytana, czy chce przeprosić uczestniczki, odmówiła komentarza i zakończyła rozmowę.

Brytyjski minister ds. bezpieczeństwa, Dan Jarvis, powiedział, że jest „naprawdę zaniepokojony" zarzutami ujawnionymi przez śledztwo BBC. Wezwał też Channel 4 i firmę CPL do ich dokładnego zbadania.

„Biorąc pod uwagę bardzo poważny charakter tych zarzutów, uważam za wysoce prawdopodobne, że sprawa trafi do policji, i że to policja będzie odpowiedzialna za jej zbadanie," dodał Jarvis.

Alex Mahon, dyrektor generalny Channel 4 w latach 2017–2025, ma odpowiedzieć na pytania parlamentarzystów podczas zaplanowanego wcześniej wtorkowego posiedzenia Komisji Kultury, Mediów i Sportu.

Przewodnicząca komisji, Caroline Dinenage, powiedziała, że w programie „Ślub od pierwszego wejrzenia" „zawarte było pewne ryzyko".

„To program, który niemal zakłada i przewiduje, że ludzie, którzy dopiero co się poznali, będą musieli nawiązać naprawdę bliskie relacje," powiedziała.

„Oczekuje się od nich, że w ciągu kilku minut od pierwszego spotkania będą dzielić łóżko i życie. Wydaje się to niemal nieuniknioną katastrofą".

W programie „Today" w BBC Radio 4 dodała, że twórcy „Ślubu od pierwszego wejrzenia" powinni byli zadbać o odpowiednią ochronę uczestników przed, w trakcie i po zakończeniu zdjęć.

Powiedziała, że uczestniczki występujące w programie BBC Panorama „dopiero po wszystkim w pełni zdały sobie sprawę z tego, co je spotkało".

„Ślub od pierwszego wejrzenia" był reklamowany jako „śmiały eksperyment społeczny". Uczestnicy programu zgadzają się zawrzeć umowne „małżeństwo" z obcą osobą, którą spotykają po raz pierwszy podczas inscenizowanego ślubu.

Priya Dogra, dyrektor generalna Channel 4, przed londyńską siedzibą stacji. Dogra to kobieta w średnim wieku, o czarnych włosach i brązowych oczach. Ma na sobie granatową marynarkę, jasnoszary sweter, złotą kolię i kolczyki. W tle ściana budynku wykonanego ze szkła i stali.
Podpis zdjęcia, Dyrektor generalna stacji Channel 4, Priya Dogra, wyraziła współczucie dla uczestniczek. Gdy zapytaliśmy, czy chce je przeprosić, odmówiła komentarza i zakończyła rozmowę

Wszystkie trzy kobiety, które zgłosiły zarzuty, twierdzą, że Channel 4 nie zrobiła wystarczająco dużo, by je chronić.

Stacja była świadoma niektórych zarzutów jeszcze przed emisją programu. Wszystkie odcinki z udziałem dotkniętych kobiet były dostępne w jej serwisie streamingowym: usunięto je dopiero w poniedziałek.

Channel 4 oświadczyła we wcześniejszym komentarzu dla programu BBC Panorama, że wszystkie zarzuty są „całkowicie niepotwierdzone i kwestionowane."

„Małżeństwa" zawierane w programie nie mają mocy prawnej. Widzowie obserwują jednak, jak pary wyjeżdżają na „miesiąc miodowy", a następnie wprowadzają się do wspólnego mieszkania i próbują nawiązać relacje. Podczas całego procesu są filmowane niemal codziennie.

Trzy kobiety, z którymi rozmawialiśmy, wysunęły zarzuty wobec ekranowych „mężów". Wszystkie mówią, że zwróciły się do BBC, ponieważ uważają, że nie zapewniono im odpowiedniej ochrony.

Jedna z nich powiedziała, że chce, by firma produkcyjna CPL przestała „dopuszczać, by ludziom działa się krzywda".

  • Jedna z kobiet twierdziła, że jej ekranowy partner zgwałcił ją i groził jej oblaniem kwasem. Mówi, że zamierza podjąć kroki prawne przeciwko CPL.
  • Druga z uczestniczek poinformowała zarówno Channel 4, jak i CPL o domniemanym gwałcie ze strony ekranowego „męża" jeszcze przed emisją programu. Mimo to odcinki z jej udziałem trafiły na antenę.
  • Trzecia z kobiet, Shona Manderson – jedyna z trójki, która zgodziła się na ujawnienie tożsamości – twierdzi, że ekranowy partner, Bradley Skelly, ejakulował w jej ciele bez jej zgody.

Adwokaci ekranowego partnera pierwszej z kobiet oświadczyli, że ich klient zaprzecza zarzutom gwałtu i twierdzi, że wszelkie kontakty seksualne między parą były całkowicie dobrowolne.

Jak twierdzą, mężczyzna zaprzeczył też, by stosował przemoc wobec partnerki lub groził jej przemocą.

Prawnicy reprezentujący „męża" drugiej z kobiet poinformowali, że mężczyzna zakwestionował szczegóły jej relacji. Według ich oświadczenia stosunek między parą rozpoczął się za obopólną zgodą. W oświadczeniu czytamy też, że ich klient zatrzymał się natychmiast po tym, jak partnerka dała mu do zrozumienia mową ciała, że nie wyraża już zgody.

Skelly, ekranowy partner Shony Manderson, powiedział, że w jego rozumieniu kobieta zgodziła się na to, by doszło do wytrysku w jej ciele. Oświadczył, że kategorycznie zaprzecza „wszelkim zarzutom o wykroczenia seksualne" oraz stwierdzeniom, że próbował „kontrolować" partnerkę.

Ich związek „opierał się na wzajemnej zgodzie, trosce i uczuciu," dodał Skelly.

„Ślub od pierwszego wejrzenia" to międzynarodowy hit telewizyjny. Wielu uczestników twierdzi, że bierze udział w programie, by znaleźć miłość. Celem innych jest sława w mediach społecznościowych.

Wersja brytyjska ma już 10 sezonów. Jest nadawana w godzinach największej oglądalności przez należący do Channel 4 kanał E4. Wszystkie odcinki były też dostępne w serwisie streamingowym All4.

Program jest jedną z najpopularniejszych audycji Channel 4: oglądalność przekracza często trzy miliony widzów. Zakończyła się już praca nad najnowszym sezonem, który ma trafić na antenę jeszcze w tym roku.

Jess Phillips, była brytyjska minister ds. ochrony kobiet i dziewcząt, udzieliła BBC News komentarza po obejrzeniu audycji śledczej BBC Panorama. Powiedziała, że wydawało się jej „bardzo prawdopodobne", że w programie „Ślub od pierwszego wejrzenia" mogą pojawić się problemy związane z przemocą seksualną.

„Ekipa produkcyjna powinna była dysponować specjalistami ds. przemocy domowej i przemocy seksualnej, którzy mogliby służyć radą," stwierdziła.

„Dosłownie każdy sygnał wskazujący na tego typu problemy powinien był skutkować natychmiastowym przerwaniem nagrania - nie przerzucaniem tej decyzji na ofiarę, która czuje się zobowiązana" wobec twórców programu, dodała Phillips.

Farah Nazeer, dyrektor generalna organizacji charytatywnej Women's Aid, powiedziała BBC, że „należało podjąć naprawdę proaktywne działania w zakresie bezpieczeństwa" zaraz po zgłoszeniu zarzutów przez niektóre z uczestniczek.

„Każdy, kto doświadczył tego rodzaju przemocy, potrzebuje czasu, by naprawdę być w stanie o tym mówić. Wiąże się z tym ogromna trauma, a często także poczucie wstydu," skomentowała.

Nazeer stwierdziła, że wszystkie osoby zaangażowane w pracę nad programem powinny przejść szkolenie w zakresie zapobiegania przemocy domowej i napaściom seksualnym. Dodała, że w proces powinny być zaangażowane niezależne organizacje nieopłacane przez firmę produkcyjną.

„Jeśli nadawcy zamierzają tworzyć programy skupiające się na intymności, muszą w równym stopniu skupić się na ochronie i wsparciu" uczestników, powiedziała.

Dodała, że „w przypadkach, gdy kobiety sygnalizowały problemy, mówiąc o siniakach, napaściach i tak dalej – naprawdę poważnych sprawach," ekranowe związki powinny były zostać natychmiast przerwane.

Rzecznik Departamentu Kultury, Mediów i Sportu przekazał BBC News następujące oświadczenie: „Wszelkie zarzuty muszą zostać przekazane odpowiednim organom i zbadane przy pełnej współpracy zaangażowanych. Należy również podjąć działania mające na celu utrzymanie najwyższych standardów oraz pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców wszelkich przestępstw lub wykroczeń".

Rzecznik Ofcom powiedział: „Nasze przepisy zobowiązują nadawców do należytej dbałości o dobro uczestników, którzy mogą być narażeni na poważną krzywdę wskutek udziału w programie".

„Odnotowaliśmy, że stacja Channel 4 zleciła zewnętrzną kontrolę w sprawie opieki nad uczestnikami programu 'Ślub od pierwszego wejrzenia'. Czekamy na jej wyniki," dodał rzecznik. „Przeanalizujemy je, a także wszystkie inne udostępnione nam dowody".

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska