Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Jak plotki o 'kradzieży genitaliów' prowadzą do przemocy w Afryce
- Autor, Mungai Ngige
- Stanowisko, BBC Global Disinformation Unit
- Autor, Alfred Lasteck
- Stanowisko, BBC Afryka
- Data publikacji
- Czas czytania: 5 min
Ponad 80 osób zginęło między październikiem 2025 r. a lipcem tego roku w wyniku fałszywych oskarżeń o „kradzież genitaliów".
To wnioski analiz BBC Global Disinformation Unit opartych na danych policji z sześciu krajów Afryki.
Według pogłosek krążących w mediach społecznościowych zwykłe dotknięcie ramienia może sprawić, że męskie genitalia skurczą się lub znikną.
„Krzyczeli, że ukradliśmy komuś genitalia. Nie mieliśmy żadnej drogi ucieczki: wokół zebrał się ogromny tłum," powiedział BBC tanzański mechanik Boniface Mgala.
Wspominał wydarzenia z kwietnia, gdy został dotkliwie pobity przez ludzi przekonanych, że jest „złodziejem genitaliów".
Jego historia przypomina te przedstawione na nagraniach, do których dotarło BBC. Występujący na nich mężczyźni twierdzą, że po kontakcie z nieznajomymi ich genitalia zniknęły lub skurczyły się.
Oskarżenia te mają korzenie w dawnych przesądach. W Afryce nie są niczym nowym - zwłaszcza w społecznościach, gdzie powszechna pozostaje wiara w czary. Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają te obawy.
Wydaje się, że niedawna fala pogłosek rozpoczęła się w ubiegłym roku w Demokratycznej Republice Konga.
Z czasem rozprzestrzeniły się one w regionie - w tym w Burundi, Zambii i Tanzanii, a także Mozambiku, Angoli, Malawi i Kenii.
W Zambii w marcu tłum dokonał samosądu na kobiecie. Wkrótce potem fala paniki rozprzestrzeniła się na sąsiednią Tanzanię.
Mgala, mechanik z Tanzanii, rozmawia z BBC w swoim domu w mieście Mpemba blisko granicy z Zambią. Przesuwa palcami po bliźnie biegnącej wzdłuż prawej strony głowy.
„Gdybym wiedział, jak blisko śmierci byłem tamtego dnia, nie poszedłbym do tej restauracji. Ale nigdy nie wiemy, jak blisko jest śmierć," mówi.
On i jego przyjaciel przyjechali do pobliskiego miasta Tunduma 1 kwietnia. Chcieli spotkać się z klientem w sprawie sprzedaży samochodu, a przed spotkaniem zjeść obiad. Niedługo po tym, jak usiedli w restauracji, tłum wyciągnął ich na zewnątrz.
Dwie niewielkie blizny na brodzie i brakujący ząb to kolejne ślady tego, co przeszedł Mgala.
Podczas pobicia stracił przytomność. Odzyskał ją dopiero dwa dni później w szpitalu, gdzie dowiedział się, że jego przyjaciel zginął.
Dziś ma problemy z chodzeniem i ciągłe bóle głowy.
Nie był w stanie wrócić do pracy w warsztacie mechanicznym - ale mówi, że sąsiedzi i przyjaciele pomogli mu opłacić leki.
Tego samego dnia, gdy zaatakowano Mgalę i jego przyjaciela, fotograf i przedsiębiorca Michael Silavwe był świadkiem innej podobnej napaści w Tundumie.
Jak twierdzi, w niepokój w okolicy narastał po tym, jak na TikToku zaczęły krążyć filmy o rzekomych „kradzieżach genitaliów".
Przed swoim sklepem zobaczył uciekających ludzi. Dowiedział się, że w pobliżu tłum pobił i podpalił mężczyznę.
„Po tym, jak go podpalili, na miejsce przyjechała policja i wszyscy się rozbiegli," powiedział BBC 23-letni Silavwe.
Na nagraniu zweryfikowanym przez BBC Global Disinformation Unit - obejrzanym ponad 100 tys. razy na TikToku i Facebooku - widać grupę ludzi bijących mężczyznę i żądających zwrotu „skradzionych" genitaliów.
„Takie incydenty stawały się coraz częstsze; kolejne osoby padały ofiarą pobić," powiedział Silavwe.
Dodał, że „złodziejów genitaliów" obawiali się również młodzi ludzie jak on - choć dziś wie już, że internetowe pogłoski były nieprawdziwe.
Również Asha Steven Mwakilasa, 50-letnia krawcowa i projektantka mody z Tundumy w dystrykcie Momba, zrozumiała, że plotki są nieprawdą.
Nie zmniejszyło to jednak jej niepokoju: boi się, gdy mąż lub synowie wychodzą z domu. Mówi jednak, że jest wdzięczna policji za zwiększenie liczby patroli.
Elias Daniel Mwandobo, komisarz policji dystryktu Momba, mówi, że niektóre osoby szerzące plotki „działały w zmowie, by popełniać przestępstwa i wywoływać panikę wśród mieszkańców dla własnych korzyści".
Na innym nagraniu z Dar es Salaam, największego miasta Tanzanii, widać tłum prowadzący mężczyznę zakurzoną ulicą targową. Ludzie popychają go, szarpią i biją, domagając się zwrotu genitaliów, podczas gdy on zapewnia o swojej niewinności.
BBC Verify zweryfikowało też podobne nagrania ataków z Mozambiku i Kenii.
Na TikToku i Facebooku krążą dziesiątki nagrań samosądów, domniemanych relacji świadków i ostrzeżeń o podobnych incydentach.
Wiele materiałów przeanalizowanych przez BBC, w tym nagrań przedstawiających samosądy, nadal jest dostępnych w internecie.
Rzecznik firmy Meta powiedział:
„Analizujemy przekazane nam treści i podejmiemy działania wobec tych, które okażą się naruszać nasze zasady."
Do momentu publikacji TikTok nie odpowiedział na prośbę BBC o komentarz.
W przypadku części twórców publikujących takie materiały trudno stwierdzić, czy sami wierzą w pogłoski, czy po prostu próbują zwiększyć zasięgi swoich treści.
Niektórzy użytkownicy promują także amulety, które mają chronić przed „kradzieżą genitaliów". Jednocześnie miejscowi komicy wyśmiewają pogłoski w skeczach.
Zdaniem antropologa Juliena Bonhomme'a smartfony i media społecznościowe sprawiają, że pogłoski rozprzestrzeniają się szybciej, docierają do większej liczby osób i trudniej je powstrzymać.
W swojej książce „The Sex Thieves: The Anthropology of a Rumor" Bonhomme analizuje, jak rozprzestrzeniają się pogłoski o „złodziejach genitaliów" i dlaczego ludzie w nie wierzą.
Jak podkreśla, ludzie nie tylko słyszą o przypadkach rzekomej utraty genitaliów. Widzą też nagrania zrozpaczonych mężczyzn twierdzących, że ich to spotkało, oraz reakcji tłumu na takie oskarżenia.
Przekonuje, że podobne nagrania mogą uwiarygadniać pogłoski dzięki swojej bezpośredniości. Jego zdaniem to „jedna z najważniejszych różnic" między najnowszą falą plotek a poprzednimi, szerzącymi się przed rozwojem współczesnego środowiska cyfrowego.
Najbardziej dotkniętym tym zjawiskiem krajem jest Mozambik. Tamtejsza policja poinformowała w maju, że w ciągu sześciu tygodni w wyniku samosądów zginęło 55 osób - w tym funkcjonariusz policji, pracownicy służby zdrowia i urzędnicy.
Prezydent Mozambiku Daniel Chapo publicznie potępił rozpowszechniane pogłoski i związane z nimi zabójstwa. Podkreślił, że twierdzenia o „kradzieży genitaliów" są fałszywe, a rząd nie znalazł żadnych medycznych dowodów na to, by mężczyznom znikały części ciała.
Na terenach, gdzie dochodziło do ataków, przez kilka tygodni zamknięte były placówki medyczne. Władze prowadziły kampanie informacyjne, by przeciwdziałać pogłoskom.
Rząd wskazał m.in., że część tych obaw może mieć związek z zespołem Koro, zaburzeniem psychicznym określanym jako lęk przed zanikiem lub kurczeniem się genitaliów.
Do najnowszych przypadków przemocy doszło w Kenii, gdzie tłumy zabiły pięć osób w nadmorskich hrabstwach Kwale i Mombasa.
Komisarz policji hrabstwa Mombasa, Mohamed Noor, oskarżył w lipcu część twórców internetowych o rozpowszechnianie fałszywych treści, by zwiększyć zasięgi.
„Robią to wyłącznie po to, by zdobyć wyświetlenia i przyciągnąć uwagę," powiedział BBC. „Taka dezinformacja może z łatwością prowadzić do utraty życia".
Jak poinformował Noor, policji udało się opanować falę przemocy i dokonać kilku zatrzymań. Ojciec i syn zostali skazani na rok więzienia po przyznaniu się do napaści na kobietę, którą oskarżyli o „kradzież genitaliów".
Podobne oskarżenia przyczyniły się też do samosądów w Malawi, w których zginęło osiem osób.
Tymczasem w Tanzanii mechanik Boniface Mgala wciąż dochodzi do siebie po skutkach ataku. Choć fizyczne rany stopniowo się goją, emocjonalny ból pozostaje.
„Wciąż bardzo boli mnie myśl o bezsensownej śmierci mojego przyjaciela. Do dziś nie rozumiem, co właściwie się wtedy wydarzyło," mówi.
„Jak można nagle zostać obrzuconym kamieniami bez żadnego powodu i stracić życie?"
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Julita Waleskiewicz