Rosyjski noblista dla BBC: Putinowi nie uda się podbić Ukrainy

    • Autor, Steve Rosenberg
    • Stanowisko, Redaktor BBC News ds. Rosji
    • Relacja z, Moskwa
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Na korytarzach moskiewskiej redakcji „Nowej Gaziety" panuje cisza i poczucie przytłaczającej pustki.

„Tej gazety już nie ma," mówi mi jej były redaktor naczelny, Dmitrij Muratow. (Cały ekskluzywny wywiad w j. angielskim można obejrzeć na kanale YouTube BBC News).

Muratow współtworzył „Nową Gazietę" ponad 30 lat temu. Pismo stało się w Rosji sztandarowym przykładem bezkompromisowego, niezależnego dziennikarstwa: jej reporterzy ujawniali przypadki łamania praw człowieka i korupcję na najwyższych szczeblach władzy.

W 2021 roku Muratow otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za wysiłki na rzecz ochrony wolności słowa.

Komitet Noblowski odnotował, że sześcioro dziennikarzy Nowej Gaziety zostało zabitych - w tym Anna Politkowska, autorka poruszających reportaży o wojnie w Czeczenii.

Wyróżnienie dla Muratowa nie uratowało jednak gazety.

„Wskutek dekretu Putina znacjonalizowano nasze maszyny drukarskie," wyjaśnia Muratow. „Cofnięto nam rejestrację".

„Nowaja Gazieta" wciąż funkcjonuje w internecie, choć z trudem: władze zablokowały w Rosji dostęp do jej strony. Można na nią wejść jedynie z zagranicy lub przy użyciu sieci VPN.

Po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Kreml znacznie zintensyfikował represje.

„Większość liderów opinii uznano za 'zagranicznych agentów', 'ekstremistów' lub 'terrorystów'. Mowa tu o setkach osób," mówi Muratow.

„Według ostrożnych szacunków od początku rosyjskiej 'specjalnej operacji wojskowej' co najmniej 1500 osób trafiło do więzienia za sprzeciw wobec polityki państwa. To trzy razy więcej niż w brutalnych czasach rządów KGB," dodaje.

Wcześniejszy pochodzący z Rosji laureat pokojowego Nobla, Andriej Sacharow, wymienił w wystąpieniu na ceremonii w Oslo w 1975 r. nazwiska ponad 120 radzieckich więźniów politycznych.

Dekadę później organizacja Amnesty International szacowała liczbę więźniów sumienia w ZSRR na ponad 600 osób.

To, co według Kremla miało być błyskawiczną, zwycięską „operacją wojskową" w Ukrainie, stało się najkrwawszym konfliktem w Europie od czasów II wojny światowej.

Mimo to prezydent Putin wciąż zapowiada zwycięstwo Rosji.

„'Zwycięstwa' nie będzie już nigdy," kontruje Muratow. „Tego, co trwa od blisko pięciu lat - niezależnie od tego, jak się zakończy - nie można już nazwać zwycięstwem".

„Nie może być mowy o zwycięstwie, gdy dwa słowiańskie narody rozszarpały na strzępy milion albo więcej ludzi".

„Jeśli chodzi o Ukrainę, sytuacja jest dziś taka: można ją zniszczyć, ale nie można podbić. Co rozumiem przez zniszczenie? Dalszą eskalację, aż po użycie broni jądrowej".

Czy naprawdę wierzy, że Putin sięgnąłby po broń atomową?

„Wszyscy politolodzy, którzy mówią: 'Putin pomyślał...', 'Putin przestraszył się...', 'Putin z pewnością zdecydował...', to szarlatani," odpowiada Muratow. „To jak astrologia. Nikt nie wie, co dzieje się w głowie Władimira Putina. Ja też nie wiem."

„Patrzę na sprawy wyłącznie jako dziennikarz. Analizuję ogromne zbiory danych," kontynuuje.

„Od początku roku o konieczności użycia broni jądrowej wspominano [w Rosji] ponad 500 razy. Kiedy mówią to szaleńcy, nie zwracam na to uwagi. Ale słyszałem takie dyskusje w państwowej telewizji. Podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu – imprezy organizowanej przez państwo – jeden z prelegentów przedstawiał użycie broni jądrowej jako coś korzystnego i dobrego," tłumaczy Muratow.

Gdy Putin ogłosił w lutym 2022 roku pełnoskalową inwazję na Ukrainę, mówił o konieczności „zapewnieniu Rosji bezpieczeństwa".

„Powiedz mi, czy bezpieczeństwo wzrosło?," pyta retorycznie Muratow. „Ukraińskie drony atakują teraz magazyny Wildberries [największego rosyjskiego sklepu internetowego]. Mamy kryzys paliwowy, zakłócenia w dostępie do mobilnego internetu i więźniów politycznych. Czy bezpieczeństwo wzrosło?"

Choć sondaże odnotowują spadek krajowego poparcia dla Putina, zdaniem Muratowa lider Kremla wciąż mocno dzierży władzę.

„Przykro mi, ale nie wierzę w te wszystkie opowieści o rozłamie w elitach czy o tajnych spiskach. Krajem rządzi Władimir Putin. [Pozostali] się go boją. Strach ten podsyca na każdym kroku jego główne zaplecze: Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB)".

Muratow nie żywi złudzeń co do Zachodu.

„[Putin] doskonale zna prawdziwą wartość europejskich przywódców. Z jednej strony mówią mu o prawach człowieka. A on wybucha śmiechem, bo drugą ręką podpisują - albo podpisywali - z Rosją umowy dotyczące handlu ropą, gazem, diamentami..."

Rosyjskie władze uznały Muratowa za „zagranicznego agenta": to określenie rutynowo wykorzystywane do karania krytyków Kremla.

„Zagraniczni agenci" mają ograniczone prawa: nie mogą uczyć ani brać udziału w wyborach, nie mają też dostępu do środków z ewentualnej sprzedaży nieruchomości.

Etykieta ta ma na celu również stygmatyzację i wykreowanie w społeczeństwie przekonania o istnieniu wewnętrznego wroga.

Muratow zdaje się niechętnie mówić o doświadczanej presji. Woli zwracać uwagę na trudną sytuację uwięzionych rodaków.

„Obecnie najbardziej martwi mnie to, że nikogo na świecie nie interesują więźniowie polityczni, którzy jako pierwsi sprzeciwili się zagarnięciu terytorium [Ukrainy]," mówi.

Muratow otwiera teczkę i wyjmuje plik dużych fotografii. To portrety więźniów.

Jedno ze zdjęć przedstawia czworo dziennikarzy - Antoninę Faworską, Konstantina Gabowa, Siergieja Karelina i Artioma Krigera - skazanych i uwięzionych pod zarzutem ekstremizmu.

Zarzucono im powiązania z organizacją antykorupcyjną nieżyjącego już lidera opozycji Aleksieja Nawalnego.

Jest też zdjęcie Aleksieja Gorinowa: radnego miejskiego, który trafił do więzienia za „świadome rozpowszechnianie fałszywych informacji" o rosyjskiej armii po tym, jak sprzeciwił się wojnie w Ukrainie.

„A to znakomity pianista, Paweł Kusznir," ciągnie Muratow. „Wybitny interpretator Rachmaninowa i Schuberta."

Muzyk został aresztowany po opublikowaniu antywojennych nagrań wideo. Muratow pokazuje kolejne zdjęcie.

„To też on, w trumnie".

Paweł Kusznir zmarł w areszcie śledczym podczas strajku głodowego. Miał 39 lat.

Kolejne zdjęcia i relacje z więzienia przypominają o ryzyku, jakie wiąże się z publiczną krytyką rosyjskich władz i wojny.

„Czy status noblisty zapewnia choćby pewną ochronę i możliwość wypowiadania własnego zdania?," pytam.

„To pytanie nie do mnie," odpowiada Muratow. „Proszę zapytać o to władze."

Jest jeszcze jedno zdjęcie, z kwietnia.

„To prawniczka naszej gazety. Czeka na wejście do budynku. Policja przeszukiwała wtedy naszą redakcję: trwało to trzynaście godzin. Nie chcieli wpuścić do środka prawników. Nasz redaktor prowadzący, Oleg Rołdugin, jest dziś w areszcie domowym," mówi Muratow.

Noblista kreśli ponury obraz życia w Rosji. Zdarzają się jednak chwile, które dają mu iskrę nadziei.

„Żyjemy w czasach, w których trzeba milczeć. Jednak wielu ludzi popiera to, co robimy. Na ulicach Moskwy moi współpracownicy i ja słyszymy jedynie słowa wdzięczności. Wypowiadane są szeptem. Ale to, co myślą ludzie, jest niezwykle ważne," przekonuje.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska