Wybory w Rosji nie przyniosą wielu niespodzianek - ale mają znaczenie dla Kremla

Dwie kobiety i pies siedzą na elektrycznym skuterze na tle banera wyborczego. Do kierownicy skutera przymocowana jest rosyjska flaga.

Źródło zdjęcia, Reuters

    • Autor, Steve Rosenberg
    • Stanowisko, Redaktor ds. Rosji
    • Relacja z, Moskwa i Dmitrow
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

System władzy w Rosji jest często określany jako „demokracja zarządzana”. (Zarządzaniem zajmuje się Kreml).

Oznacza to ogromną władzę prezydenta i mało politycznych niespodzianek.

Weekendowe wybory wyłonią prawdopodobnie kolejny parlament zdominowany przez rządzącą partię Jedna Rosja i pełen deputowanych w pełni oddanych Władimirowi Putinowi.

Krytycy mówią, że głosowanie nie będzie wolne ani uczciwe. Jednak Kreml nie przejmuje się krytykami.

„Mamy swój własny system polityczny, swój własny proces polityczny," stwierdził niedawno rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Oznacza to brak wyborczych trzęsień ziemi. Brak niespodzianek. Czy wybory są zatem nieciekawe dla reporterów?

Bynajmniej.

Trwające od piątku do niedzieli wybory do 450-osobowej Dumy - niższej izby rosyjskiego parlamentu - to dla Kremla ważne wydarzenie. To pierwsze wybory parlamentarne od czasu pełnej inwazji na Ukrainę.

Kreml wykorzysta je do szerzenia narracji, zgodnie z którą większość Rosjan popiera prezydenta i wojnę - a także do promowania karier politycznych byłych żołnierzy.

Według rosyjskich władz w wyborach startuje prawie dwustu weteranów wojny w Ukrainie.

Zdjęcie plakatu wyborczego przedstawiającego mężczyznę w wojskowym mundurze. Według plakatu mężczyzna nazywa się Eldar Szaripow i startuje z ramienia rządzącej partii jedna Rosja.
Podpis zdjęcia, Wybory służą promowaniu w polityce weteranów wojny w Ukrainie

Po czterech i pół roku wojny kampania wyborcza dała nam też wgląd w rosyjskie społeczeństwo.

Napisałem wcześniej, że nie będzie niespodzianek. Kilka jednak było.

„Dobry wieczór. Zapraszam na dzisiejsze przemówienia kandydatów do Dumy z okręgu wyborczego nr 158," powiedziała prezenterka państwowej telewizji.

Na kolejnym, szerokim ujęciu pojawiło się sześć pustych mównic.

„Kandydaci nie przyszli," przyznała prowadząca. „Żegnam się zatem z wami”.

Podczas innej telewizyjnej debaty - w której dla odmiany uczestniczyli politycy - jeden z kandydatów postanowił zaśpiewać dla wyborców.

„Partio Komunistyczna, naprzód! Jesteśmy z ludźmi, czy nie wiecie?”

Możliwe, że jego muzyczny manifest był całkowicie stosowny. W poprzedniej Dumie wszyscy deputowani zdawali się śpiewać z tych samych nut.

Podczas ostatniej sesji w lipcu parlamentarzyści wstali i bili brawo, gdy przewodniczący izby skandował:

„Rosja, Putin, zwycięstwo! Rosja, Putin, zwycięstwo!”

Przywódca rosyjskiej Partii Komunistycznej Giennadij Ziuganow zwiedza piekarnię. Ma na sobie biały fartuch nałożony na ciemny garnitur i ochronną siateczkę na głowie.
Podpis zdjęcia, Jak większość rosyjskich polityków, przywódca komunistów Giennadij Ziuganow (w środku) publicznie popiera wojnę

„Wszystkie partie w Dumie - każda, co do jednej - zagłosowały za 170 ustawami mającymi na celu wsparcie specjalnej operacji wojskowej," powiedział mi z wyraźną dumą przywódca Partii Komunistycznej Giennadij Ziuganow.

„W tym sensie w Dumie panuje stuprocentowa zgoda”.

Spotkałem się z Ziuganowem, gdy odwiedzał przed wyborami podmoskiewską piekarnię i cukiernię.

Patrząc na rzędy identycznych bochenków pędzących wzdłuż taśmy produkcyjnej, myślałem o rosyjskim parlamencie. Nie chodzi o to, że wszystkie ugrupowania są jednakowe: niektóre są bardziej nacjonalistyczne, inne - jak partia Ziuganowa - bliższe lewicy.

Jednak w kwestiach inicjatyw ustawodawczych Kremla i „specjalnej operacji wojskowej” głosują tak samo. Wachlarz „systemowych” partii to kluczowy element skoncentrowanej na Kremlu rosyjskiej machiny politycznej.

Co dzieje się, jeśli partia nie popiera wojny?

Jedno z rosyjskich ugrupowań - Jabłoko - wzywa do zawieszenia broni w Ukrainie. W lipcu było jedyną antywojenną partią zarejestrowaną do wyborów. Jednak dwanaście dni później Sąd Najwyższy zabronił jej udziału.

Powszechnie zinterpretowano to jako sygnał obaw Kremla, że antywojenne przesłanie może trafić do rosyjskich wyborców.

Niektórzy kandydaci Jabłoka wciąż startują w poszczególnych okręgach wyborczych. Jednak w ostatnich tygodniach coraz więcej z nich było zatrzymywanych przez policję, oskarżanych o różne przestępstwa i pozbawianych miejsc na listach.

„Policja wykonuje rozkaz polityczny. To nie tajemnica," mówi mi kandydat Jabłoka Grigorij Griszyn.

„W ten sposób władze wyznaczają granice, w ramach których ich zdaniem powinny odbyć się wybory."

„Powszechnie wiadomo, że żądanie zakończenia rozlewu krwi w konflikcie z Ukrainą cieszy się dużą popularnością. Moim zdaniem większość ludzi w Rosji pragnie teraz pokoju, a Jabłoko pomogło im wyrazić to pragnienie. Dlatego wykluczono je z udziału w wyborach, dlatego też wykluczani są poszczególni kandydaci," przekonuje Griszyn.

Grigorij Griszyn podczas przemówienia na scenie. Trzyma w ręku mikrofon i stoi na tle niebieskiej kurtyny. Jest ubrany w ciemny kraciasty garnitur i koszulę.
Podpis zdjęcia, Grigorij Griszyn z antywojennej partii Jabłoko mówi, że większość Rosjan chce dziś pokoju

Sam Griszyn na razie pozostaje kandydatem. Jednak niedawno do jego mieszkania wtargnęła policja.

„Trzech policjantów w cywilu poprosiło mnie, bym poszedł z nimi na komisariat, co też uczyniłem. Policja stwierdziła, że opublikowałem coś, co ich zdaniem było symbolem ekstremizmu - słowo „Nawalny” - i że propagowałem tym samym ekstremizm za pośrednictwem mojego kanału na Telegramie," opowiada.

Aleksiej Nawalny - najbardziej znany rosyjski lider opozycji i krytyk Kremla - zmarł w więzieniu w 2024 roku. Rosyjski sąd uznał go winnym kilku zarzutów, w tym ekstremizmu.

Według rosyjskich władz wybory do Dumy są przejrzyste i uczciwe. Ich przeciwnicy wskazują na polityków opozycji, których zmuszono do emigracji lub uwięziono.

Grigorij Melkonianc, jeden z liderów znanej niezależnej grupy obserwującej rosyjskie wybory, usłyszał w zeszłym roku wyrok pięciu lat więzienia za współpracę z „niepożądaną organizacją”. Jego grupę, Gołos, rozwiązano.

Pięćdziesiąt mil od Moskwy, w miasteczku Dmitrow, nic nie wskazuje, by niedługo miało się odbyć głosowanie.

W centrum miasta stoi pomnik poświęcony „bohaterom specjalnej operacji wojskowej”: mieszkańcom poległym w Ukrainie.

Wojna jest tu w centrum uwagi.

Olga - kobieta w średnim wieku, o długich blond włosach - ma na sobie cienki biały sweter i kolczyki w kształcie cyfry 8. Przez ramię ma przewieszony pasek od torebki z logo marki Chloe.
Podpis zdjęcia, Według Olgi, której zięć walczy w Ukrainie, wybory nie mają wpływu na przyszłość Rosjan

„Czujemy ją,” mówi Olga, której zięć walczy w „operacji specjalnej”. „Ze względu na ludzi, którzy poszli walczyć i rodzin, które tu zostały - które mają tam synów, mężów, dzieci i wnuki. Jednak te wybory nie mogą wpłynąć na to, co się stanie”.

„Chciałabym, byśmy żyli w kraju, w którym panuje pokój; bez wojny," mówi mi Polina. „Tak, by nie martwić się, że tuż obok spadnie dron".

Rosjanie mają też inne obawy. Ataki ukraińskich bezzałogowców na rosyjskie rafinerie wywołały powszechne niedobory paliwa: presja gospodarcza rośnie.

„Martwi mnie to, że bez względu na to, ile zarabiasz, to i tak nie wystarcza," mówi mi Iwan, fryzjer. „Ceny rosną szybciej niż płace. W pracy rozmawiam z wieloma ludźmi i wiem, jak im ciężko”.

Oczekiwania, że wybory coś zmienią, są niewielkie.

„Wybory na Zachodzie i wybory w Rosji to zupełnie inne rzeczy," mówi Griszyn z partii Jabłoko. „Wybory na Zachodzie to sposób na sformowanie rządu, który jest zastępowany innym, jeśli nie zadowoli wyborców".

„Wybory w Rosji nigdy nie przynoszą zmiany rządu. W najlepszym razie są sposobem na wywarcie na niego wpływu, wysłaniem sygnału. Jednak władza w Rosji nigdy nie zmieniła się wskutek wyborów. Taka właśnie jest Rosja," dodaje.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Joanna Kozłowska