Gdy lawina zabiła wspinacza Nirmala Purję, jego przyjaciół czekała najtrudniejsza misja

Nepalczyk w czapce i okularach przeciwsłonecznych trzyma krótkofalówkę na tle ośnieżonych gór.

Źródło zdjęcia, Mingma G

Podpis zdjęcia, Mingma G podjął się trudnej wyprawy po śmierci swoich bliskich przyjaciół
    • Autor, Carrie Davies
    • Stanowisko, Korespondentka w Pakistanie
    • Relacja z, Islamabad
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 9 min

Wspinając się na zamarznięte zbocze w kierunku dwóch ciał, Mingma Gyalje Sherpa wiedział, że jego przyjaciele nie żyją.

Razem zdobywali najwyższe szczyty świata, zarówno w słoneczne dni pod bezchmurnym niebem, jak i podczas niebezpiecznych śnieżyc. Nirmal Purja i Kili Pemba Sherpa należeli do najlepszych wspinaczy, jakich Mingma G kiedykolwiek znał.

Jednak w lipcu tego roku, podczas wspinaczki na Broad Peak w Pakistanie, porwała ich lawina, która zmiotła wszystko na swojej drodze.

Zdjęcia z drona nie pozostawiały złudzeń: nikt nie przeżył.

A jednak, gdy Mingma G zbliżał się do jaskrawych puchowych kombinezonów odcinających się od bieli śniegu, nie potrafił pozbyć się wrażenia, że przyjaciele na niego czekają.

Powiedziałem im: „W porządku. Nie musicie już tu siedzieć na tym zimnie”.

W rozmowie z BBC w Islamabadzie wspomina straszną chwilę, gdy dotarł do ich ciał. Trzymając jednego z nich, obiecał: „Przyszedłem, żeby zabrać was do domu”.

Mingma G i Nirmal Purja poznali się w Pakistanie w 2021 roku, gdzie byli częścią pierwszego zespołu, który zdobył zimą drugi co do wysokości szczyt Ziemi, K2.

Mingma G znał już Nirmala, znanego też jako Nims, dzięki dokumentowi Netflixa „14 szczytów: Nie ma rzeczy niemożliwych", opowiadającemu o jego wyczynie polegającym na zdobyciu 14 najwyższych gór świata w niewiele ponad sześć miesięcy.

Oboje są zapalonymi wspinaczami z Nepalu, ale obrali różne drogi.

Mingma G wywodzi się z ludu Szerpów i przez ponad 20 lat budował swoją reputację jako przewodnik górski. Nims był natomiast byłym żołnierzem Gurkhów i brytyjskich sił specjalnych, który szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych himalaistów na świecie.

Dla wielu Nims był wybitnym wspinaczem, który pomógł nepalskim himalaistom zdobyć międzynarodowe uznanie w dziedzinie zdominowanej wcześniej przez cudzoziemców. Miał jednak również krytyków. Zarzucali mu, że zbyt mocno skupia się na biciu rekordów i promowaniu swoich wypraw w mediach społecznościowych.

W 2024 roku New York Times opublikował relacje dwóch kobiet, które oskarżyły Purję o molestowanie seksualne. Himalaista stanowczo zaprzeczył tym zarzutom za pośrednictwem swojego ówczesnego prawnika, który określił je jako „fałszywe i zniesławiające". Purja ponownie odrzucił te oskarżenia w obszernym wywiadzie udzielonym wkrótce później.

Nirmal Purja stoi na śniegu w otoczeniu gór podczas zachodu słońca

Źródło zdjęcia, AFP

Podpis zdjęcia, Nirmal Purja był utalentowanym wspinaczem, który pomógł nepalskim himalaistom zdobyć międzynarodowe uznanie

Zanim Mingma G poznał Nimsa, nie był do niego przekonany. „Na początku miałem wrażenie, że jest bardzo arogancki”.

To jednak zmieniło się pięć lat temu, gdy ich drogi skrzyżowały się podczas wyprawy na K2. Początkowo byli rywalami, ale ostatecznie postanowili zdobyć szczyt razem i wspólnie ustanowić rekord. Mingma G wspomina Nimsa jako życzliwego człowieka i mówi, że był on „jednym z najwspanialszych ludzi, jakich znał”.

Przez kolejne lata spotykali się na różnych górach świata. Nims „zawsze był na Evereście”.

Tego lata znów spotkali się w paśmie górskim Karakorum, zanim rozdzielili się, by podjąć inne wspinaczki. Nims ruszył na Broad Peak, a Mingma G na K2. Oba szczyty dzieli około 8 kilometrów.

Nims poprosił przyjaciela, by poczekał jeszcze jeden dzień, aby mogli spotkać się po raz ostatni przed rozpoczęciem swoich wypraw. Do tego spotkania jednak nigdy nie doszło.

„To była ostatnia rzecz, jaką mi powiedział. Nadal tego żałuję”.

Mężczyzna ubrany w ciężki sprzęt wspinaczkowy, za nim ośnieżone zbocze góry

Źródło zdjęcia, Mingma G

Podpis zdjęcia, Wśród wspinaczy, którzy razem z Nimsem ruszyli na Broad Peak, był także wieloletni przyjaciel Mingmy G, Kili

30 lipca „mieliśmy idealną pogodę: słońce i brak wiatru," mówi Mingma G.

Przewodził wtedy zespołowi wspinającemu się na K2. Grupa Nimsa połączyła siły z innymi himalaistami, tworząc dziesięcioosobowy zespół wspinający się na Broad Peak.

O 8:30 Mingma G rozmawiał z Kili Pembą Sherpą – przyjacielem z dzieciństwa i doświadczonym wspinaczem należącym do zespołu Nimsa. Kili mówił, że warunki śniegowe są dobre. Obaj umówili się, że skontaktują się ponownie, gdy dotrą do kolejnego obozu na swoich górach.

BBC rozmawiało z dwoma trekkingowcami, którzy zauważyli ich na zboczu Broad Peak.

„Kibicowaliśmy im," mówi jeden z nich.

Wspinacze pokonują strome, ośnieżone zbocze tuż pod szczytem Broad Peak.

Źródło zdjęcia, Supplied

Podpis zdjęcia, Trekkingowcy widzieli wspinaczy z grupy Nimsa w pobliżu szczytu Broad Peak

Grupa kontynuowała wspinaczkę. Niecałą godzinę później rozległ się jednak „potężny huk" – relacjonuje drugi z trekkingowców. „Ogromna lawina zeszła ze szczytu Broad Peak i runęła po obu stronach góry."

„Mieliśmy nadzieję i modliliśmy się, żeby wspinacze znajdowali się powyżej lawiny," dodaje pierwszy z trekkingowców. Nie byli już jednak w stanie dostrzec sylwetek wspinaczy na zboczu.

Towarzyszący im przewodnik powiadomił o zdarzeniu bazę pod górą.

Przyczyna lawiny jest nadal badana. Jednak Pakistański Klub Alpejski powiedział BBC, że choć na początku tego tygodnia wystąpiły obfite opady śniegu, ich wstępne ustalenia wskazują, że lawinę spowodowało oderwanie się warstwy lodu, niezależnie od opadów śniegu.

Podpis wideo, Obejrzyj: Moment, w którym śmiercionośna lawina zeszła z Broad Peaku

Gdy Mingma G dotarł do kolejnego obozu na K2, od wspinaczy na Broad Peaku wciąż nie było żadnych wiadomości. Nie wywołało to jednak paniki, ponieważ himalaiści często wyłączają radia, by oszczędzać baterie.

Mimo to coś nie dawało mu spokoju.

Jednym ze wspinaczy na Broad Peaku był Wang Zhong – jego bliski przyjaciel i klient. Zwykle wysyłał Mingmie G wiadomość za pomocą satelitarnego zegarka Garmin, gdy tylko bezpiecznie docierał do kolejnego obozu. Tym razem żadna wiadomość nie nadeszła.

Tysiące metrów niżej pakistański przewodnik górski Waqar Ali również próbował skontaktować się z grupą, ale bezskutecznie. Początkowo sądził, że wspinacze odpoczywają przed nocnym atakiem na szczyt.

Jednak do godziny 15:00 nikt w bazie nie miał żadnego kontaktu z zespołem na Broad Peaku.

Mingma G znajdował się wtedy na wysokości 7300 metrów na K2, gdzie łączność była utrudniona. Jego zespół zaczął dzwonić do urzędników, rodzin wspinaczy, kontaktów w Katmandu i wszystkich, którzy mogli mieć jakiekolwiek informacje o grupie.

Jak wspomina, około godziny 20:00 pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały. Odczyty wysokości z nadajników wspinaczy na Broad Peaku gwałtownie się zmieniły. Jeden z nich wskazywał spadek o około 1600 metrów.

Było już za późno na akcję w górach, a ciemność uniemożliwiała wysłanie drona. Mingma G postanowił poczekać do świtu.

„Miałem nadzieję," mówi Mingma G. Zwłaszcza dla Kili i Nimsa, którzy byli „doświadczeni i silni fizycznie”.

Wczesnym rankiem następnego dnia wysłano drona i wkrótce potem operator skontaktował się z nimi przez radio. Dron dostrzegł ciała na zboczu góry. Wyglądało na to, że nikt nie przeżył.

„Byłem kompletnie odrętwiały," wspomina cicho Mingma G.

Grafika przedstawiająca upadek Nimsa Purji na Broad Peaku i pokonany przez niego dystans.
Podpis zdjęcia, Współrzędne Purji według danych z urządzenia Garmin. Mingma G twierdzi, że na ciele Nimsa nie znaleziono jego zegarka

Nie był jeszcze gotów pogodzić się z tym, że naraz stracił tylu bliskich przyjaciół.

„Może wciąż miałem nadzieję, że wszyscy żyją i potrzebują kogoś, kto pomoże im zejść. Tak właśnie czułem, taka myśl nie dawała mi spokoju," wspominał.

Później tego samego dnia Mingma G odwołał swoją wyprawę na K2.

U podnóża Broad Peaku Waqar rozpłakał się, gdy wraz z innym wspinaczem dotarł na miejsce, by rozpocząć trudne zadanie sprowadzenia ciał.

Udało im się odzyskać ciała Nadhiry Al Harthy, pierwszej Omanki, która zdobyła Mount Everest, oraz Pura Bahadura Gurunga, nepalskiego wspinacza mającego na koncie wejścia na 12 z 14 najwyższych szczytów świata.

Na górze wciąż jednak pozostawały kolejne ciała, a Mingma G był zdeterminowany, by sprowadzić swoich przyjaciół do domu.

Jak mówi, gdy zadzwonił do żony Nimsa i jego szwagra, by przekazać im tragiczną wiadomość, oboje z trudem mogli w nią uwierzyć. Żona Kili „nie była w stanie wiele powiedzieć, ale poprosiła mnie: 'Nie zostawiaj swojego brata na górze'".

Organizacja kolejnych etapów akcji sprowadzenia ciał okazała się skomplikowana.

Mingma G. mówi, że wspinacze, którzy razem z nim zmierzali na K2, byli wstrząśnięci, a ich rodziny naciskały na nich, by wrócili do domu.

Problemem była też logistyka. Na podstawie zdjęć z drona Mingma G. uznał, że ciała można by ewakuować przy użyciu śmigłowca i długiej liny, ale usłyszał, że nie będzie to możliwe.

„W Nepalu zajęłoby to może dwie minuty," mówi.

Pakistańska armia, która mogła udostępnić śmigłowce, nie odpowiedziała na pytania BBC. Pakistański Klub Alpejski twierdzi natomiast, że wniosek złożony 1 sierpnia został zatwierdzony, jednak z powodu złej pogody operacji nie dało się przeprowadzić przez kilka kolejnych dni.

Mingmie G. pozostała tylko jedna możliwość – sprowadzenie ciał pieszo.

Grupa wspinaczy z plecakami i liną zabezpieczającą przemierza strome, skaliste zbocze góry. Wspinacze poruszają się gęsiego wzdłuż wąskiej półki skalnej pod szarymi klifami, a na otaczającym krajobrazie widać śnieg i lód.

Źródło zdjęcia, Sirbaz Khan

Podpis zdjęcia, Akcję przeprowadzono pieszo, ponieważ śmigłowce nie były od razu dostępne

Mingma G mówi, że 1 sierpnia jego zespół ratowników wyruszył na poszukiwanie czterech ciał, które dostrzegli na zdjęciach z drona. Należały one do Nimsa, Kili, Zhonga i Nimy Sherpy. Niedaleko odnaleziono również ciało Gyaljena Sherpy.

Zbocze było bardzo niestabilne, a ratownikom groziły spadające kamienie i kolejne lawiny. Większy zespół oznaczałby większe ryzyko kolejnych ofiar, ale mniejsza grupa mogłaby nie poradzić sobie ze sprowadzeniem ciał.

Jak wspomina Mingma G, w chwili gdy ratownicy dotarli do ciał i zaczęli opuszczać je na linach, zeszła kolejna lawina.

Masy śniegu zepchnęły jedno z ciał na sam dół. Trzy pozostałe, w tym ciało Nimsa, znalazły się w bardziej niebezpiecznym miejscu – pośrodku zbocza, pomiędzy ogromnymi filarami lodu lodowcowego, które chwiały się po obu stronach. Gdyby któryś z nich runął podczas akcji, mógłby porwać ratowników próbujących dotrzeć do ciał.

Zespół musiał opracować nowy plan. Z upływem dni część jego członków zaczęła odchodzić. Liczba ratowników zmniejszyła się z dziewięciu do sześciu, a następnie do czterech.

Ze względu na bardzo niebezpieczne warunki zdecydowano, że Mingma G pozostanie w bezpieczniejszym miejscu i będzie monitorował sytuację za pomocą drona, przekazując wskazówki trzem wspinaczom pracującym na zboczu.

Wyjątkowo wyczerpująca operacja trwała od pięciu do sześciu godzin, ale ostatecznie ratownikom udało się sprowadzić ciała na dół.

Czuwanie ku pamięci wspinaczy, którzy zginęli w lawinie Broad Peak.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Po katastrofie organizowano czuwania upamiętniające wspinaczy w Nepalu

Moment, w którym Mingma G po raz pierwszy zobaczył swoich przyjaciół na zboczu góry, do dziś go prześladuje.

Nims i Kili zasłonili twarze kurtkami. Mingma G uważa, że zobaczyli nadciągającą lawinę i próbowali się przygotować. Byli przypięci do tej samej liny, która owinęła się wokół ich nóg. Według niego mogli wielokrotnie uderzać o siebie podczas spadania, co, jak przypuszcza, mogło okazać się bardziej śmiertelne niż sam upadek.

„Nie spadli aż tak daleko - około 500 metrów. Niestety wydaje mi się, że wielokrotnie o siebie uderzali. Gdyby nie byli połączeni liną, być może Nims i Kili mieliby szansę przeżyć," mówi.

Ratownikom udało się sprowadzić ciała z góry. Następnie śmigłowcem przetransportowano je do pobliskiego Skardu, potem do stolicy Pakistanu, Islamabadu, a stamtąd do rodzin.

Kilka dni później odnaleziono także ciało pakistańskiego himalaisty Sohaila Sakhiego oraz amerykańskiej wspinaczki Mallory Geis.

Ciało nepalskiego wspinacza Nawanga Thindu Sherpy nadal pozostaje na górze.

Ciała nepalskich wspinaczy Kili Pemby Sherpy, Nimy Sherpy i Gyalu Sherpy przewieziono na międzynarodowe lotnisko Tribhuvan w Katmandu w Nepalu, 11 sierpnia 2026 r., po repatriacji z Pakistanu.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Ciała Nimsa, Kili i Gyaljena Sherpy dotarły do Katmandu 11 sierpnia

Rodzina Nimsa podkreśla, że jest ogromnie wdzięczna „niezwykłemu zespołowi kierowanemu przez naszego brata, Mingmę G, który w niezwykle trudnych warunkach sprowadził Nimsa do domu".

Akcja sprowadzenia ciał na zawsze pozostanie w pamięci Mingmy G. Jak mówi, nie można jej porównać z żadną inną misją, w której brał udział.

Patrząc wstecz z głębokim smutkiem, przyznaje, że być może zbliża się koniec jego kariery wspinaczkowej.

Wspomnienia o Kili i Nimsie, a zwłaszcza chwile, gdy kilka lat temu śpiewali razem podczas podejścia na skąpane w słońcu, lecz lodowato zimne K2, pozostanie z nim na zawsze.

„Nie jestem jednak pewien, czy te wspomnienia pomagają mi dalej się wspinać, czy wręcz przeciwnie, sprawiają, że chcę przestać," mówi.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Nicole Frydrych