Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Kim jest Jordan Bardella – polityk bez 'politycznego bagażu', który zmienia oblicze francuskiej prawicy?
- Autor, Laura Gozzi
- Data publikacji
- Czas czytania: 6 min
Jako nastolatek Jordan Bardella mówił, że wstydził się swojego nazwiska.
Gdy stawiał pierwsze kroki w polityce w szeregach skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN), jego rówieśnicy nosili imiona takie jak Arthur, Charles czy François – bardziej tradycyjne, kojarzone z francuską klasą polityczną.
Nazwisko Bardelli opowiadało inną historię Francji: dzieciństwo spędzone w robotniczym departamencie Seine-Saint-Denis oraz włoskie korzenie jego rodziców, którzy byli imigrantami.
Dziś 30-letni Bardella jest przewodniczącym Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement National) i jednym z najbliższych współpracowników Marine Le Pen, która do 2022 roku stała na czele partii.
Marine Le Pen, wieloletnia mentorka Bardelli, oświadczyła wczoraj, że zamierza ubiegać się o urząd prezydenta w 2027 roku. Jednocześnie zapowiedziała, że odwoła się do najwyższego sądu we Francji od wyroku skazującego ją za sprzeniewierzenie środków publicznych.
Szybki awans w szeregach Frontu Narodowego
Urodzony w 1995 roku Jordan Bardella wychowywał się na przedmieściach Paryża przez samotną matkę, Luisę, która przyjechała do Francji z Włoch.
Choć Bardella często mówił, że jego matce trudno było związać koniec z końcem, jego ojciec Olivier, również mający włoskie korzenie, prowadził firmę zajmującą się dystrybucją napojów i mieszkał w zamożniejszym miasteczku Montmorency. Ten fakt osłabia opowieść o trudnym dzieciństwie Bardelli, z której później korzystał, by trafiać do szerszego grona wyborców.
Żadne z jego rodziców nie interesowało się szczególnie polityką. Jako 17-latek Bardella musiał przekonać matkę, by pozwoliła mu wstąpić do ówczesnego Frontu Narodowego (FN) w 2012 roku. Bardzo szybko piął się po szczeblach partyjnej kariery: w wieku 19 lat został sekretarzem departamentalnym partii, a rok później radnym regionu paryskiego. W międzyczasie porzucił studia, by całkowicie poświęcić się polityce.
Później tłumaczył, że do wstąpienia do partii skłoniła go fascynacja Marine Le Pen. W 2011 roku przejęła ona kierownictwo ugrupowania po swoim ojcu, Jean-Marie Le Penie, i rozpoczęła proces przekształcania go z marginalnego ruchu o skrajnych poglądach w siłę zdolną do zdobycia szerszego poparcia.
"Jest w niej coś, czego nie mają inni," mówił Bardella w 2021 roku.
"Ma charakter, energię i odwagę, które do mnie przemawiają".
Zainteresowanie było obustronne. Dzięki związkowi z córką Frédérica Chatillona, wieloletniego działacza Frontu Narodowego, Bardella szybko trafił do najbliższego otoczenia partyjnych liderów. W 2017 roku Marine Le Pen mianowała go rzecznikiem partii.
W 2019 roku został drugim najmłodszym europosłem w Parlamencie Europejskim, a w wieku 27 lat – już jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków ugrupowania – został wybrany przewodniczącym Zjednoczenia Narodowego.
W 2024 roku wydawało się, że stoi przed kolejnym wielkim awansem. W pierwszej turze przedterminowych wyborów parlamentarnych Zjednoczenie Narodowe zdobyło 33 proc. głosów, a Bardella znalazł się o krok od objęcia stanowiska premiera.
Ostatecznie druga tura przyniosła zwycięstwo sojuszowi centrolewicy. Mimo to w ciągu kolejnych dwóch lat popularność Bardelli pozostała wysoka. Obecnie jego notowania sięgają 40 proc., podczas gdy poparcie dla Marine Le Pen utrzymuje się na poziomie 39 proc.
Polityczny kameleon
Popularność Bardelli wynika w dużej mierze z jego zdolności do przemawiania do bardzo różnych grup wyborców.
Wykładowca Pierre-Henri Tavoillot nazywa Bardellę „wielką niewiadomą".
"Jego profil ideologiczny nie jest do końca jasny. Dzięki swojemu gładkiemu, nieskonfliktowanemu wizerunkowi potrafi trafiać do bardzo szerokiego grona odbiorców," mówi.
Bardella posługuje się typową dla Zjednoczenia Narodowego antyimigracyjną i populistyczną retoryką, dając tradycyjnym zwolennikom Marine Le Pen sygnał, że będzie kontynuował jej polityczne dziedzictwo.
Jednocześnie dociera do młodych wyborców za pośrednictwem mediów społecznościowych, gdzie obserwuje go dwa miliony osób.
Jego związek z włoską arystokratką, księżniczką Marią Karoliną Burbon-Sycylijską, dodaje mu blasku, ale sam Bardella często podkreśla swoje skromne pochodzenie.
Spotyka się także z przedstawicielami biznesu i obiecuje działania, które mają uwolnić firmy od – jak to określa – „nieznośnego fiskalnego i regulacyjnego gorsetu".
Gdy spekulowano, że zastąpi Marine Le Pen jako kandydat na urząd prezydenta, miał okazję publicznie przedstawić część swoich postulatów. Zapowiadał wówczas chęć renegocjacji warunków członkostwa Francji w Unii Europejskiej, czym zyskiwał sympatię eurosceptyków, a jednocześnie zapewniał, że nie zamierza „niczego niszczyć", uspokajając bardziej umiarkowanych wyborców.
Socjolog Raphaël Llorca, który bada elektorat Zjednoczenia Narodowego, określa Bardellę mianem „niezwykłej czystej karty".
"Każda grupa wyborców projektuje na niego własną wizję tego, jaki powinien lub mógłby być kandydat w wyborach prezydenckich w 2027 roku," mówi.
Mimo że potrafi dostosować swój przekaz do różnych grup wyborców, Bardella rzadko odchodzi od linii programowej Zjednoczenia Narodowego, zwłaszcza w kwestiach budzących największe kontrowersje.
Dlatego wielu obserwatorów zaskoczyło jego stanowisko w sprawie wieku emerytalnego. Opowiedział się przeciwko jego obniżeniu – co od dawna było jednym z postulatów RN – proponując zamiast tego powiązanie pełnej emerytury z minimum 42 latami opłacania składek. Wywołało to niezadowolenie partyjnej „starej gwardii", w tym Marine Le Pen, a sprawa pozostaje nierozstrzygnięta.
W większości innych kwestii, zwłaszcza dotyczących imigracji – sztandarowego tematu politycznego RN – Bardella pozostaje jednak w pełnej zgodzie z Le Pen i linią partii.
Opowiada się za ograniczeniem świadczeń dla imigrantów i zniesieniem prawa do obywatelstwa nabywanego przez urodzenie na terytorium Francji. Wyraźnie odróżnia osoby urodzone we Francji, które jego zdaniem „odrzucają instytucje republikańskie, takie jak policja, czy wartości takie jak świeckość państwa", od tych, którzy – jak mówi o własnych rodzicach – „robią wszystko, by stać się Francuzami".
W wywiadzie dla BBC w ubiegłym roku Bardella przekonywał, że masowa imigracja „zaburza równowagę europejskich państw, zachodnich społeczeństw, a zwłaszcza społeczeństwa francuskiego".
Nie odniósł się jednak do faktu, że zgodnie z francuską konstytucją imigracja nie należy do kwestii, które mogą być bezpośrednio poddane pod referendum. Aby było to możliwe, konieczna byłaby najpierw zmiana konstytucji – długi proces wymagający bezwzględnej większości w parlamencie lub poparcia wystarczającej liczby sojuszników politycznych.
'Zmienić wszystko, nie niszcząc niczego'
Dawny kluczowy postulat partii, zakładający całkowite zerwanie Francji z Unią Europejską – wyjście ze Wspólnoty i rezygnację z euro – został już dawno odłożony na bok. Bardella uważa jednak UE za strukturę „głęboko przestarzałą" i „nieprzystającą do współczesności" oraz twierdzi, że chciałby zmienić niektóre warunki francuskiego członkostwa.
Zapowiada utrzymanie Francji na unijnym rynku energii elektrycznej, jednocześnie dążąc do renegocjacji zasad ustalania cen, aby obniżyć rachunki za prąd. Jeszcze większe poruszenie wywołała jego deklaracja dla portalu Politico z czerwca, że chciałby „zmniejszyć o połowę" francuską składkę do budżetu UE – o około 10 mld euro (8,5 mld funtów).
Na drodze do realizacji tych planów stoi wiele przeszkód. Jedną z nich jest fakt, że wieloletni budżet UE ma zostać zatwierdzony na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku. Sama deklaracja dobrze jednak oddaje szerszą ambicję Bardelli, którą na początku roku ujął następująco: chce „zmienić wszystko \[w UE], nie niszcząc niczego".
Podobne stanowisko zajmuje wobec NATO. Francja należy do zintegrowanych struktur dowodzenia Sojuszu, z których – jak zapowiadał Bardella – Paryż powinien wystąpić. Zastrzegł jednak, że nie zrobiłby tego w czasie trwającej wojny w Ukrainie.
Krytycznie odnosi się również do propozycji Emmanuela Macrona dotyczącej objęcia europejskich sojuszników francuskim parasolem nuklearnym. Nazwał ten pomysł potencjalną „zdradą narodową" i odrzucił możliwość dzielenia się francuskim arsenałem jądrowym.
Poza Francją Bardella buduje relacje z nacjonalistyczną prawicą w Europie. Utrzymuje kontakty z premier Włoch Giorgią Meloni, którą często wskazuje jako wzór do naśladowania, oraz z polskim PiS. Jego deklarowanym celem jest stworzenie „nowej architektury europejskiej" i możliwie największego bloku ugrupowań narodowych w Brukseli.
Jednocześnie podkreśla, że dostrzega „wspólną płaszczyznę porozumienia" z niemieckim kanclerzem Friedrichem Merzem. Stara się także dystansować od prezydenta USA Donalda Trumpa, którego określił mianem polityka „nieprzewidywalnego".
W okresie poprzedzającym wyrok w sprawie Marine Le Pen Bardella musiał zachować wyjątkowo delikatną równowagę: sprawiać wrażenie człowieka gotowego do objęcia prezydentury, a jednocześnie pokazywać, że ustąpi miejsca, jeśli ostatecznie Le Pen będzie mogła kandydować.
Mówił, że jest „spokojny i gotowy zaakceptować konsekwencje".