Jakie korzyści odniesie Polska ze Zgromadzenia Ogólnego ONZ?

Źródło zdjęcia, Getty Images
Polscy politycy wykorzystują Zgromadzenie Ogólne ONZ w Nowym Jorku, aby promować utworzenie stałej amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce oraz poprawić napięte relacje z sąsiednią Białorusią.
W rozmowie z Bloomberg TV w Nowym Jorku prezydent Karol Nawrocki stwierdził, że plany utworzenia stałej bazy wojskowej USA są w zasadzie „przesądzone".
„Trudno mi podać konkretne daty, ale uważam, że sprawa jest z pewnością przesądzona, ponieważ prezydent Trump słynie z dotrzymywania słowa," powiedział.
Nawrocki dodał, że baza miałaby nosić nazwę „Fort Trump". Wyraził również nadzieję, że prezydent USA będzie mógł osobiście wziąć udział w otwarciu bazy w Polsce przed końcem swojej kadencji w 2029 roku.
„Trwają prace nad przygotowaniem infrastruktury. Właściwie to właśnie teraz dokonywany jest wybór infrastruktury,'' oświadczył Nawrocki. Powiedział też, że jeszcze "pozostają kwestie administracyjne i finansowe".
„Gdy prace zostaną zakończone przez administrację USA, przez oba rządy, prezydent Trump będzie mógł osobiście wziąć udział w inauguracji Fortu Trump,'' zadeklarował polski prezydent, wskazując, że "wydarzy się to w Polsce".
W ubiegłym tygodniu prezydent Trump napisał na platformie Truth Social, że „poczyniono znaczące postępy w kierunku utworzenia w Polsce bazy wojsk lądowych USA".
Jego zapowiedź pojawia się w momencie, gdy Waszyngton dąży do zmniejszenia ogólnej liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Europie.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Polska od lat zabiega w Waszyngtonie o utworzenie stałej amerykańskiej bazy wojskowej, określanej mianem „Fort Trump" przez byłego prezydenta Andrzeja Dudę.
Cztery lata po aneksji Krymu przez Rosję rząd PiS zaproponował sfinansowanie budowy „Fort Trump" kwotą od 1,5 do 2 mld dolarów (od ok. 5,7 do 7,6 mld zł).
Baza miała pomieścić amerykańską dywizję pancerną liczącą do 15 tys. żołnierzy w rejonie Torunia i Bydgoszczy. Propozycja została jednak odrzucona przez pierwszą administrację Donalda Trumpa.
Polska argumentuje, że stała obecność wojsk USA odstraszałaby Rosję od agresywnych działań oraz wzmacniała bezpieczeństwo tzw. przesmyku suwalskiego, wąskiego pasa terytorium łączącego dwa państwa NATO: Polskę i Litwę.
Ewentualny rosyjski atak przez ten obszar mógłby szybko doprowadzić do utworzenia lądowego połączenia między Białorusią a rosyjskim obwodem kaliningradzkim, odcinając trzy państwa bałtyckie od reszty Unii Europejskiej.
Obecnie w Polsce stacjonuje do 10 tys. amerykańskich żołnierzy, głównie w ramach stałej rotacyjnej obecności wojskowej.
Wiceminister obrony Stanisław Wziątek powiedział 21 września na antenie RMF FM, że w stałej bazie stacjonowałoby dodatkowo od 4 do 5 tys. żołnierzy. Koszt jej infrastruktury szacowany jest na ponad 15 mld złotych.
Ogłoszenie lokalizacji bazy ma nastąpić wkrótce. Według polskich mediów najbardziej prawdopodobnym miejscem jest zachodnia Polska.
Tymczasem minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował, że we wtorek, podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ, spotkał się ze swoim białoruskim odpowiednikiem Maksimem Ryżenkowem. Było to pierwsze spotkanie szefów dyplomacji obu sąsiadujących państw od 2016 roku.
Sikorski podkreślił, że ONZ jest neutralnym forum, określając rozmowę jako „spotkanie zapoznawcze" przed otwarciem przez Polskę nowej siedziby ambasady w Mińsku.
Szef polskiej dyplomacji podkreślił, że „mamy obecnie unormowaną bardziej niż w przeszłości sytuację na granicy, oczywiście to zasługa tego, że kolejne rządy zainwestowały w płot skuteczny na granicy, ale mamy też zwolnienia więźniów politycznych, w tym Andrzeja Poczobuta.''
„Więc sąsiadom wolno więcej, mają większe powody żeby próbować stabilizować swoje stosunki,'' zaznaczył.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Julita Waleskiewicz










