„Stracą oba kraje": co dalej z sojuszem Polski i Ukrainy?

Źródło zdjęcia, Jakub Porzycki/Anadolu via Getty Images
- Autor, BBC Monitoring
- Data publikacji
- Czas czytania: 6 min
Eskalacja napięć między Polską a Ukrainą zaszkodzi obu sojusznikom: skorzysta na niej jedynie Rosja.
To jednomyślny wniosek polskich, ukraińskich i europejskich komentatorów po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o pozbawieniu ukraińskiego lidera Orderu Orła Białego.
Prezydent Wołodymyr Zełenski odesłał odznaczenie zaledwie kilka dni przed planowanym rozpoczęciem Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku.
Decyzja Nawrockiego była odpowiedzią na nazwanie przez Zełenskiego ukraińskiej jednostki wojskowej imieniem bohaterów Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA).
W Polsce UPA kojarzona jest z rzezią wołyńską: masowymi mordami na Polakach na terenie dzisiejszej zachodniej Ukrainy podczas II wojny światowej.
Mimo tego konsensusu komentarze prasowe w Polsce i Ukrainie świadczą o diametralnie różnych spojrzeniach na dzisiejszy kryzys.

Źródło zdjęcia, Thierry Monasse/Getty Images
Większość ukraińskich komentatorów zwarła szeregi w obronie Zełenskiego, ubolewając nad „antyukraińską histerią" w Polsce i podkreślając prawo Kijowa do suwerennych decyzji w zakresie polityki historycznej.
Polska prasa niemal jednogłośnie potępiła posunięcie Zełenskiego, nazywając je zniewagą wobec ofiar rzezi wołyńskiej. Reakcje na decyzję Nawrockiego były natomiast podzielone w zależności od przekonań politycznych.
Liberalna i centrowa prasa ostrzega przed zaostrzaniem napięć w stosunkach z Ukrainą. Przekonuje, że odebranie Zełenskiemu orderu przyniesie więcej szkody niż pożytku.
Większość prawicowych publicystów chwali natomiast decyzję Nawrockiego, określając ją jako próbę ochrony kluczowych polskich interesów państwowych.
Polskie media: czy zyska Rosja?

Źródło zdjęcia, Getty Images
Szereg polskich i ukraińskich mediów opublikowało wspólny apel. Autorzy wspomnieli o „tragicznych momentach" wspólnej historii obu krajów, ostrzegając jednocześnie o konieczności skupienia się na zagrożeniu ze strony Moskwy.
"Czas na poważne rozmowy o przeszłości, na wyznanie win i pojednanie przyjdzie wtedy, gdy Ukraina - przy wsparciu sojuszników - pokona agresora," czytamy w apelu.
W polskich mediach często pojawiały się ostrzeżenia, że to Kreml ostatecznie skorzysta na konflikcie, a także obawy o możliwe skutki konfliktu dla Warszawy.
Bartosz T. Wieliński pisze w „Gazecie Wyborczej", że skandal może osłabić pozycję Polski w dyskusjach na temat powojennej przyszłości Ukrainy - kluczowej kwestii dla polskiego bezpieczeństwa narodowego.
Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej" zauważa, że decyzja o pozbawieniu Zełenskiego orderu „spotkała się z euforią nacjonalistów i ksenofobów". Według Szułdrzyńskiego poglądy wielu jej zwolenników nie tylko są „moralnie przerażające", ale mogą zaszkodzić Warszawie z czysto pragmatycznych powodów.
"Podsycanie konfliktu z Ukraińcami, którzy walczą dziś z Rosją, utrudni nam odbudowę dobrych relacji w przyszłości. Stosunki z krajem, który będzie dysponował setkami tysięcy weteranów i czynnych wojskowych największej armii w regionie, będą nam potrzebne. Nie mówiąc już o tym, że – jak to bywało w historii – na konflikcie Polaków i Ukraińców zyskiwała Rosja," przekonuje Szułdrzyński.
Prawicowy serwis „Do Rzeczy" cytuje analizę fundacji Res Futura, według której 74% komentarzy w polskich mediach społecznościowych popierało decyzję Nawrockiego.
Ukraińskie media: Nawrocki „zjednoczył" Ukraińców

Źródło zdjęcia, Jakub Porzycki/NurPhoto via Getty Images
„Europejska Prawda", renomowany serwis zajmujący się ukraińską polityką zagraniczną, poparł decyzję Zełenskiego i innych znanych Ukraińców o zwrocie polskich odznaczeń.
Według „Europejskiej Prawdy" dla Kijowa ważne było pokazanie, że nie jest gotowy na ustępstwa w kwestii interpretacji własnej historii.
„Sygnalizowało to również dążenie do nawiązania nowego rodzaju relacji z Polską – relacji opartej na równości i wzajemnym szacunku," czytamy w analizie serwisu.
Redaktor „Europejskiej Prawdy", Serhij Sydorenko, był jednak rozczarowany decyzją Zełenskiego o nieuczestniczeniu w Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku.
Argumentował, że obecność ukraińskiego prezydenta na konferencji pomogłaby nawiązać dialog z „tymi w Polsce, którzy wciąż stoją po stronie zdrowego rozsądku".

Źródło zdjęcia, Omar Marques/Getty Images
„Europejska Prawda" wezwała również Zełenskiego, by starał się o spotkanie z Nawrockim zamiast „palić za sobą mosty". Serwis przekonuje, że Kijów nie może pozwolić sobie na kryzys w stosunkach z Polską. „Stawka jest dla nas zbyt wysoka," pisze.
W komentarzu dla innego szanowanego serwisu - „Dzerkało Tyźnia" (pl. Zwierciadło tygodnia) - dyplomata Kostiantyn Jelisejew przekonuje, że choć pamięć i szacunek dla wrażliwości historycznej mają znaczenie także w czasie wojny, nie stanowią „egzystencjalnego wyzwania".
„Odpowiedzialna polityka państwowa nie polega na ignorowaniu skomplikowanych kwestii, ale na właściwym ustalaniu priorytetów," pisze.
Popularny serwis „NV" pisze, że mieszkający w Polsce Ukraińcy wygenerowali w ostatnich latach 330 mld złotych dla polskiej gospodarki. Wskazuje też na kluczowe znaczenie polskich importów dla Ukrainy.
„Pomimo politycznych pretensji wobec prezydenta Zełenskiego i podsycania antyukraińskiej histerii Polska pozostaje nie tylko kluczowym węzłem tranzytowym dla ukraińskich eksporterów, ale także jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Ukrainy," przekonuje serwis.
„Ogromne obciążenie dla kluczowego sojuszu"

Źródło zdjęcia, NATALIA KOLESNIKOVA/AFP via Getty Images
Polsko-ukraiński spór komentuje też prasa w innych częściach Europy. Według serwisu „Politico" najnowszy kryzys „stanowi ogromne obciążenie dla jednego z kluczowych sojuszy w wojnie z Rosją".
Brytyjski dziennik „The Guardian" wskazuje, że skandal „osłabił nadzieje na przełom" w stosunkach polsko-ukraińskich, mimo zeszłorocznego porozumienia w sprawie ekshumacji szczątek ofiar Wołynia.
Łukasz Adamski, prezes promującego dialog polsko-ukraiński Centrum Mieroszewskiego, powiedział francuskiemu „Le Monde", że gest Zełenskiego był „nieprzyjazny" i nie brał pod uwagę „polskiej wrażliwości".
„Stracą oba kraje, ale bardziej dotknięta będzie Ukraina - zwłaszcza dlatego, że jest zależna od Polski pod względem logistycznym," dodał Adamski w rozmowie z „Le Monde".
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska














