Nowe nagrania mężczyzny pozwanego w sprawie zamachów z 11 września ujawniają związki z ekstremistami

Źródło zdjęcia, SDNY
- Autor, Jane McMullen
- Stanowisko, BBC Panorama / BBC Radio 4
- Data publikacji
- Czas czytania: 13 min
Mężczyzna, który znalazł się w centrum pozwu o 1 bilion dolarów wniesionego przez rodziny ofiar zamachów z 11 września, miał rozległe powiązania z przedstawicielami saudyjskiego rządu i grał w paintball z jednym z późniejszych przywódców Al-Kaidy. Kontakty Omara al-Bayoumiego ujawniają nagrania uzyskane przez BBC.
Nagrania, które znalazły się w posiadaniu FBI już kilka dni po zamachach z 2001 roku, stanowią wyraźny kontrast dla wcześniejszych twierdzeń Saudyjczyka. Omar al-Bayoumi od 25 lat zapewnia, że nie był ekstremistą ani saudyjskim szpiegiem.
Na jednym z nagrań al-Bayoumi - który twierdził, że był w USA jako student - obejmuje Anwara al-Awlakiego, późniejszego przywódcę Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim. Na innym al-Bayoumi, al-Awlaki i urzędnik z saudyjskiego Ministerstwa Spraw Islamskich grają w paintball w pobliżu San Diego.
Nagrania dołączono do pozwu wniesionego przez rodziny ofiar zamachów z 11 września przeciw Arabii Saudyjskiej. Nigdy wcześniej nie pokazywano ich publicznie.
Powodowie twierdzą, że Rijad był współwinny zamachów, a al-Bayoumi pomagał dwóm z 19 porywaczy, którzy uderzyli samolotami w bliźniacze wieże World Trade Center i budynek Pentagonu. Inny samolot rozbił się w Pensylwanii.
Al-Bayoumi został aresztowany w Wielkiej Brytanii kilka dni po zamachach. W jego nieruchomościach znaleziono nagrania wideo i inne kluczowe dowody. Należy do nich diagram samolotu i zapisane obok obliczenia dotyczące zniżania się maszyny.
Kopie diagramu otrzymało wielu agentów FBI. Nigdy nie udostępniono go jednak brytyjskim śledczym - mimo że kurier dostarczył go na posterunek policji, gdzie przebywał w areszcie al-Bayoumi.
Nie przekazano go również niektórym agentom FBI prowadzącym śledztwa w sprawie al-Bayoumiego ani amerykańskiej Komisji ds. 11 września. Ta niezależna komisja śledcza badała największy masowy mord w historii USA, który pochłonął blisko 3 tys. ofiar. Al-Bayoumi nigdy nie stanął przed sądem.
Ani on, ani rząd Arabii Saudyjskiej nie odpowiedzieli na prośby BBC o komentarz. Wcześniej zarówno al-Bayoumi, jak i Rijad wielokrotnie zaprzeczali jakiemukolwiek udziałowi w atakach lub wcześniejszej wiedzy o nich. FBI odmówiło komentarza.
Po tym, jak w 2018 roku sędzia odrzucił wniosek o oddalenie pozwu, do sądu wpłynęły tysiące dokumentów, nagrań wideo i zdjęć. Odtajniono je na mocy dekretu byłego prezydenta USA Joe Bidena.
Dokumenty przeanalizowali dziennikarze BBC Panorama i BBC Radio 4. Rozmawialiśmy też z dziesiątkami śledczych i agentów specjalnych.
Chcieliśmy zrozumieć, jakimi dowodami dotyczącymi al-Bayoumiego i domniemanego udziału Arabii Saudyjskiej w zamachach z 11 września dysponowało FBI. Pytaliśmy też, dlaczego w ciągu 25 lat nie wszczęto pełnego dochodzenia w tej sprawie.
Nasze śledztwo wykazało również, że:
- Diagram samolotu przesłano do nowojorskiego biura FBI i poddano analizie - jak podaje źródło wewnątrz agencji. Urzędnik Departamentu Sprawiedliwości USA powiedział nam jednak, że nigdy nie przedstawiono mu wniosku o postawienie al-Bayoumiemu zarzutów na jego podstawie - mimo że wcześniej departament „skazywał ludzi za mniej"
- Agenci FBI w San Diego - gdzie mieszkał wcześniej al-Bayoumi - wielokrotnie wnioskowali o kopie dowodów, ale nigdy nie otrzymali większości z nich
- Biurom FBI w San Diego i Los Angeles uniemożliwiono przesłuchanie saudyjskich urzędników z kręgu kontaktów al-Bayoumiego
- Niektórzy pracownicy Komisji ds. 11 września sprzeciwiali się wnioskowi, że „mało prawdopodobne" jest, by Bayoumi był powiązany z ekstremistami. To skłoniło autorów raportu komisji do przypisania tego stwierdzenia „naszym śledczym, którzy mieli z nim bezpośredni kontakt".
Paintball jako 'przygotowanie do dżihadu'
Omar al-Bayoumi przyjechał do San Diego z Arabii Saudyjskiej w 1994 roku. Twierdził, że uczy się angielskiego - choć z akt sądowych wynika, że w ciągu kilku lat faktycznie porzucił naukę. Organizował za to wydarzenia religijne; często można go było też spotkać z kamerą przy oku.
Jedno z nagrań nakręconych przez al-Bayoumiego w 1997 lub na początku 1998 roku przedstawia mężczyzn grających w paintball. Jest wśród nich Anwar al-Awlaki. Na nagraniu z okolic San Diego uczestniczą w scenach walki miejskiej i strzelają do celów; wielu ma na sobie wojskowe mundury.
W pewnym momencie niektórzy z mężczyzn rzucają się do walki, krzycząc „Allahu Akbar". W grupie znajduje się przybyły z wizytą saudyjski szejk. Słychać również, jak Bayoumi nazywa Anwara al-Awlakiego „szejkiem Anwarem".

Źródło zdjęcia, SDNY
Sesje paintballu figurowały w śledztwach FBI po wydarzeniach z 11 września. Również Departament Sprawiedliwości wykorzystywał dowody związane z paintballem w wielu procesach o terroryzm.
Omar al-Bayoumi i Anwar al-Awlaki grali w paintball w San Diego na przestrzeni co najmniej trzech lat, pod koniec lat 90. i na samym początku XXI wieku. Podczas śledztwa prowadzonego po 11 września agenci FBI usłyszeli, że dla niektórych uczestników gra stanowiła „przygotowanie do dżihadu".
Ekstremistyczne kazania al-Awlakiego znalazły się w centrum uwagi dopiero po 11 września. Jednak w momencie nagrania filmu z sesji paintballu miał on już powiązania z członkami Al-Kaidy. Wkrótce miał stać się przedmiotem śledztwa FBI.
Al-Awlaki zginął w 2011 roku wskutek ataku dronów CIA.
Arabia Saudyjska oświadczyła, że z nagrania sesji paintballu nie wynika, kto je „wykonał lub nakręcił".
W 2021 roku, podczas zdalnego przesłuchania w ramach postępowania wniesionego przez rodziny ofiar 11 września, al-Bayoumi stanowczo twierdził, że nie spotykał się z al-Awlakim.
Dowody wideo zaprzeczające jego twierdzeniom udostępniono sądowi – z zachowaniem poufności – dopiero rok później. Do publicznego rejestru spraw trafiły 4 września bieżącego roku.
Kolejny niepublikowany wcześniej fragment pokazuje al-Bayoumiego obejmującego al-Awlakiego w styczniu 1998 roku.
Dalsze nagrania dokumentują liczne spotkania al-Bayoumiego z urzędnikami i kaznodziejami z Ministerstwa Spraw Islamskich w Rijadzie.
Al-Bayoumi widnieje też na nagraniu z parku rozrywki SeaWorld. Jest na nim również dwóch urzędników ministerstwa, z których jeden trzyma notes. Widzimy, jak al-Bayoumi przekazuje kamerę synowi i pojawia się w kadrze, by udokumentować spotkanie.
Saudyjskie Ministerstwo Spraw Islamskich utworzono w 1993 roku. Było postrzegane jako zdominowane przez duchownych wyznających radykalną wersję sunnizmu i szerzących ją poza granicami kraju.
Ministerstwo wydało setki milionów dolarów na budowę meczetów na całym świecie. Wysłało też do USA dziesiątki urzędników, z których część nadzorowała sieć kaznodziejów o radykalnych poglądach.
Diagram samolotu znaleziony w Birmingham
Po atakach z 11 września Omar al-Bayoumi stał się dla FBI jednym z pierwszych podejrzanych.
Jego nazwisko znaleziono w umowie najmu mieszkania podpisanej przez dwóch z porywaczy - Nawafa al-Hazmiego i Khalida al-Mihdhara. Obaj należeli do pięcioosobowej grupy, która rozbiła samolot o budynek Pentagonu.
FBI odnalazło al-Bayoumiego w angielskim Birmingham, gdzie przeniósł się wraz z rodziną przed 11 września.
21 września 2001 r. zespół ds. operacji specjalnych wydziału antyterrorystycznego Policji Metropolitarnej aresztował mężczyznę w jednej z jego nieruchomości.
Przewieziono go na posterunek policji Paddington Green w Londynie, gdzie rozpoczęło się przesłuchanie. Zgodnie z ówczesnym brytyjskim prawem funkcjonariusze mogli przetrzymywać go bez postawienia zarzutów jedynie przez siedem dni.

Następnego ranka policja w Birmingham zaczęła skrupulatnie rejestrować i pakować dowody znalezione w jego nieruchomościach. Było wśród nich wiele tysięcy stron dokumentów, setki zdjęć, bilety lotnicze, karty telefoniczne oraz torby i pudła zawierające co najmniej 80 kaset wideo.
W ciągu kilku godzin funkcjonariusze przewieźli kilka dowodów - sklasyfikowanych zgodnie z amerykańskimi wytycznymi jako najwyższy priorytet - bezpośrednio do Paddington Green, gdzie stacjonował agent FBI.
Był wśród nich notes zawierający dziesiątki nazwisk i numerów telefonów saudyjskich urzędników państwowych w USA i Arabii Saudyjskiej. Policja znalazła też oprogramowanie do symulatora lotu, bilety i dokumenty podróżne.
Znaleziono również pożółkłą stronę z notatnika w linie. Zawierała szkic samolotu oraz - według dopisku funkcjonariusza - „odręczne notatki i obliczenia dotyczące wysokości samolotów".

Źródło zdjęcia, SDNY
Osiemnaście lat później FBI przekazało stronę z notatnika sądowi - w ramach postępowania wniesionego przez rodziny ofiar 11 września, w odpowiedzi na formalne wezwanie. Zapiski upubliczniono w 2022 roku.
„To obliczenia dotyczące katastrofy," powiedziała BBC Jodi Westbrook Flowers, prawniczka z zespołu reprezentującego rodziny ofiar.
„Gdy zorientowaliśmy się, co to jest, wiedzieliśmy, że to właśnie niezbity dowód, którego szukaliśmy".
Napisane pismem al-Bayoumiego równanie wskazuje wysokość i odległość niezbędną pilotowi do skierowania samolotu na konkretny obiekt na powierzchni ziemi.
Pod równaniem znajduje się mały szkic samolotu i seria liczb.
W zeszłym roku rozpatrujący sprawę sędzia federalny uznał, że zapiski wydają się „łączyć al-Bayoumiego z wiedzą na temat ataków z 11 września".
Podczas przesłuchania w 2021 roku al-Bayoumi twierdził, że zapisał notatkę, ponieważ „lubił wymyślać równania". Dodał, że nie pamięta, kiedy powstała.

Do wieczora 22 września 2001 roku kopie diagramu samolotu znalazły się w Londynie - zarówno w rękach FBI, jak i brytyjskiej policji antyterrorystycznej. Zaledwie kilka metrów dalej przesłuchiwano Omara al-Bayoumiego.
Z dokumentacji wynika, że w ciągu kolejnych dwóch dni notatka trafiła do rąk co najmniej trzech innych agentów FBI.
Tu sprawa staje się zagadkowa. FBI poinstruowało funkcjonariuszy Policji Metropolitarnej, by pytali al-Bayoumiego o inne kluczowe dowody. Jednak prowadzący przesłuchanie nigdy nie otrzymali diagramu samolotu ani nie zostali o nim poinformowani.
Wielu agentów FBI opisywało okres po zamachach z 11 września jako czas gorączkowej pracy w trybie całodobowym.
Trudno jednak zrozumieć, dlaczego tak istotnego dowodu nie przekazano prowadzącym przesłuchanie.
FBI odmówiło odpowiedzi na nasze pytania. Policja Metropolitarna poinformowała, że nie może komentować sprawy ze względu na toczące się postępowanie prawne.
Torby z taśmami wideo
Wkrótce po tym, jak diagram samolotu dostarczono kurierem do Paddington Green, wszystkie nagrania al-Bayoumiego - w tym materiał z sesji paintballu - przewieziono z Birmingham do kwatery głównej Policji Metropolitarnej w londyńskim New Scotland Yard, gdzie miały zostać skopiowane.
Do 24 września kasety trafiły do dyspozycji funkcjonariuszy w areszcie przy Paddington Green, oddalonym od New Scotland Yard o około milę (1,6 kilometra). Śledczy przynieśli torby z taśmami do pomieszczenia, w którym przesłuchiwano al-Bayoumiego, i odtworzyli mu część nagrań.
Choć pytano go o dwie kasety przedstawiające inne zgromadzenie, brytyjscy funkcjonariusze nie otrzymali od FBI instrukcji, by poruszyć temat sesji paintballu ani powiązań z Anwarem al-Awlakim.

Źródło zdjęcia, SDNY
W dniu, w którym należało podjąć decyzję o postawieniu zarzutów lub zwolnieniu zatrzymanego, odbyła się telekonferencja z udziałem brytyjskich śledczych oraz wysokich rangą przedstawicieli FBI i Departamentu Sprawiedliwości USA.
Reporterzy BBC Panorama i BBC Radio 4 rozmawiali z dwójką uczestników spotkania. Jeden z nich wspomina, że Brytyjczycy przedstawiali dowody, które ich zdaniem pozwoliłyby stronie amerykańskiej wystąpić o ekstradycję al-Bayoumiego i postawić mu zarzuty w USA.
Przedstawiciele Departamentu Sprawiedliwości odpowiedzieli, że nie będą ubiegać się o ekstradycję z powodu niewystarczających dowodów.
28 września 2001 roku al-Bayoumiego zwolniono.
W tamtym momencie FBI nie przetransportowało jeszcze do USA wszystkich dowodów zabezpieczonych w Birmingham, nie mówiąc o ich gruntownej analizie.
W notatce sporządzonej dwa tygodnie później przez attaché prawnego FBI w Londynie czytamy, że nie przejrzano jeszcze „pewnej liczby nagrań wideo, dyskietek i dokumentów".
'Skazywaliśmy ludzi za mniej'
Po zwolnieniu Omara al-Bayoumiego agenci nadal analizowali zgromadzone przeciwko niemu dowody.
Jak ustaliło BBC, schemat samolotu przesłano kurierem z Londynu do analizy w biurze terenowym FBI w Nowym Jorku, które koordynowało całe śledztwo w sprawie zamachów z 11 września.
Nie znaleźliśmy jednak żadnych dokumentów dotyczących tej analizy ani jej wyników. Zarządzenie prezydenta USA z 2021 roku zobowiązało FBI do odtajnienia akt związanych z dochodzeniami w sprawie 11 września, w tym materiałów dotyczących al-Bayoumiego.
Mimo to wśród ujawnionych materiałów znalazł się tylko jeden dokument dotyczący diagramu samolotu. Dokument ten powstał dopiero 11 lat po tym, jak funkcjonariusze brytyjskiej policji znaleźli notatkę ze szkicem i obliczeniami.
Wydaje się, że diagram dosłownie zapadł się pod ziemię.
Nie trafił do biura terenowego FBI w San Diego, które również prowadziło dochodzenie w sprawie al-Bayoumiego.
Co więcej, agenci w San Diego - którzy przesłuchiwali współpracowników mężczyzny, przeszukiwali meczet, do którego uczęszczał, analizowali jego billingi telefoniczne i wyciągi bankowe - nie otrzymali praktycznie żadnych z materiałów dowodowych zabezpieczonych przez policję w Birmingham.
Rick Lambert, który kierował śledztwem FBI w San Diego, powiedział BBC, że jego biuro wielokrotnie zwracało się do nowojorskiej centrali o przesłanie kopii wszystkich dowodów.
„Ich stanowisko było takie: to my prowadzimy tę sprawę. Przekażemy wam materiały, gdy zakończymy ich analizę," mówił.
Według Lamberta nowojorskie biuro nigdy nie spełniło próśb jego zespołu.
„Gdybyśmy otrzymali te dowody i mogli je przeanalizować, istniałaby realna szansa, że znacznie szybciej złożymy wszystkie elementy układanki w całość," przekonywał.
Z dokumentów wynika, że wiosną 2002 roku biuro w San Diego ostatecznie uzyskało kopie kilku nagrań wideo - nie z Nowego Jorku, ale za pośrednictwem przedstawiciela FBI w Londynie.

Równie zastanawiające są losy nagrania z sesji paintballu.
Jak powiedział nam jeden z agentów, kopię taśmy przesłano do nowojorskiego biura FBI, gdzie obejrzał ją personel.
Biuro nie uwzględniło jej jednak w pisemnych podsumowaniach dotyczących domniemanych powiązań al-Bayoumiego z ekstremistami.
Notatki FBI i Departamentu Sprawiedliwości z 2002 roku - z którymi również zapoznało się BBC - omawiają materiały zabezpieczone w domach al-Bayoumiego w Birmingham, które „mogą świadczyć o [jego] antyamerykańskich poglądach i nastawieniu".
W notatkach wspomniano też pisma autorstwa al-Bayoumiego, które „można interpretować jako dżihadystyczne".
Nie było w nich jednak żadnej wzmianki o nagraniu z gry w paintball ani spotkaniach al-Bayoumiego z Anwarem al-Awlakim.
Jeffrey Breinholt - były zastępca dyrektora ds. zwalczania terroryzmu w Departamencie Sprawiedliwości, nadzorujący prokuratorów prowadzących sprawy o terroryzm po 11 września - powiedział BBC, że al-Bayoumi był w tym czasie wymieniany „jako jedna z najbardziej obiecujących osób, którym można było postawić zarzuty".
Breinholt twierdzi jednak, że prokuratura w Nowym Jorku nigdy nie przekazała jemu ani jego współpracownikom wniosku o zatwierdzenie zarzutów.
Gdyby tak się stało, diagram samolotu stanowiłby jego zdaniem istotny dowód przeciwko al-Bayoumiemu. „Skazywaliśmy ludzi za mniej," skomentował.
Breinholt dodał, że nagranie z gry w paintball jest kolejnym „bardzo wymownym dowodem", a obecność Anwara al-Awlakiego jest „naprawdę znacząca".
„Jako przełożony, który przez lata analizował wiele proponowanych spraw o terroryzm, mogę powiedzieć, że od razu zwróciłoby to moją uwagę," mówił.
„Uważam, że [te materiały] mogłyby stanowić podstawę do postawienia al-Bayoumiemu zarzutu materialnego wsparcia terroryzmu".
Saudyjczykowi nigdy nie postawiono żadnych zarzutów.

Agenci próbujący badać sprawę al-Bayoumiego napotykali też inne przeszkody.
W październiku 2001 roku Rick Lambert i jego współpracownicy z San Diego chcieli przesłuchać kilku saudyjskich urzędników przebywających w USA. Wielu z nich miało powiązania z Ministerstwem Spraw Islamskich.
Lambert podejrzewał, że koordynowali pomoc, jakiej udzielał al-Bayoumi dwóm późniejszym porywaczom samolotów: Nawafowi al-Hazmiemu i Khalidowi al-Mihdharowi.
Ze względu na szczególny status dyplomatów agenci potrzebowali zgody centrali FBI i Departamentu Stanu.
„Odpowiedź była krótka: nie, nie zrobicie tego" powiedział nam Lambert, który doradza dziś rodzinom ofiar 11 września w ramach wniesionej przez nie sprawy.
Z podobną odmową spotkali się rok później agenci w Los Angeles. Wystąpili o zgodę na przesłuchanie saudyjskiego duchownego i dyplomaty, z którym al-Bayoumi spotkał się w tym mieście bezpośrednio po pierwszym kontakcie z al-Hazmim i al-Mihdharem.
„Uderzyliśmy w mur tak mocno, że wszyscy mieliśmy oparzenia od poduszek powietrznych," powiedział Steve Moore, który nadzorował śledztwo FBI w sprawie 11 września w Los Angeles.
Według Moore'a jego zespół wielokrotnie występował o zgodę na przesłuchanie saudyjskiego urzędnika, ale nigdy jej nie otrzymał.
Podobnie jak FBI, Departament Stanu odmówił komentarza.
Wielodaniowa kolacja z saudyjską tajną policją
W październiku 2003 roku Komisja ds. 11 września - powołana przez Kongres, by przedstawiła „pełny i kompletny" obraz zamachów - przesłuchała al-Bayoumiego w Rijadzie. Mężczyzna wrócił do Arabii Saudyjskiej kilka miesięcy po zwolnieniu przez brytyjską policję.
Przesłuchanie przeprowadził - w obecności saudyjskiej tajnej policji - dyrektor wykonawczy komisji Philip Zelikow, były doradca prezydenta George'a W. Busha. Obecny był też starszy pracownik komisji i agent z centrali FBI.
Z notatek komisji wynika, że podczas przesłuchania al-Bayoumi otrzymał wyjątkowo daleko idące zapewnienia. „Powiedziano mu, że nikt nie uważa, by świadomie pomagał porywaczom w przeprowadzeniu terrorystycznej misji".
Al-Bayoumi z oburzeniem twierdził, że jest człowiekiem miłującym pokój, który stał się „ofiarą ofiar". Członkowie delegacji przerwali przesłuchanie, by wziąć udział w wielodaniowej kolacji wydanej przez Mabahith - saudyjską tajną policję. Nie było na niej al-Bayoumiego.
Po zakończeniu przesłuchania funkcjonariusze Mabahith powiedzieli amerykańskiej delegacji, że „chcieliby, by [al-Bayoumi] został oczyszczony z zarzutów". Amerykanie odpowiedzieli, że nie będzie to możliwe przed publikacją ich raportu.
Kiedy w lipcu 2004 roku ukazał się raport Komisji ds. 11 września, z al-Bayoumiego praktycznie zdjęto podejrzenia. Raport opisuje go jako „uczynnego i towarzyskiego". Stwierdza też, że nie ma dowodów na to, by miał ekstremistyczne poglądy.
Nie wszyscy pracownicy komisji byli przekonani o niewinności al-Bayoumiego. Część uważała za prawdopodobne, że wiedział o przynależności al-Hazmiego i al-Mihdhara do Al-Kaidy.
BBC dowiedziało się, że sprzeciwiali się fragmentowi raportu, który określa al-Bayoumiego jako „mało prawdopodobnego kandydata do tajnej współpracy z islamistycznymi ekstremistami".
Ostatecznie komisja wynegocjowała kompromis. Raport przypisał powyższe sformułowanie „naszym śledczym, którzy bezpośrednio się z nim kontaktowali i zbadali jego przeszłość".

Źródło zdjęcia, SDNY
Opis oparto na trwającym cztery i pół godziny przesłuchaniu al-Bayoumiego, wliczającym przerwę na kolację.
Pracownicy komisji nie widzieli diagramu samolotu, nagrania z gry w paintball, pisemnych dowodów w sprawie domniemanego ekstremizmu al-Bayoumiego ani dużej części pozostałych materiałów zabezpieczonych w Birmingham.
Philip Zelikow nie odpowiedział bezpośrednio na zadane przez nas pytania. Przekazał BBC, że ustalenia Komisji ds. 11 września poddano dwóm rządowym przeglądom, w 2015 i 2021 roku.
Dodał, że komisja „otwarcie mówiła o swoich podejrzeniach i wątpliwościach. Starannie podchodziliśmy do kwestii oskarżania kogokolwiek o współudział w masowym mordzie".
Departament Sprawiedliwości oświadczył, że nie jest w stanie komentować spraw i decyzji sprzed 25 lat ani działań pracowników, którzy nie są już jego częścią.
Mary Galligan, która kierowała śledztwem FBI dotyczącym 11 września, twierdziła wcześniej, że komisja miała „dostęp do wszystkiego".
Próbowaliśmy skontaktować się z al-Bayoumim za pośrednictwem rządu Arabii Saudyjskiej, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
W przeszłości al-Bayoumi twierdził, że nie wiedział, by al-Hazmi i al-Mihdhar mieli stać się porywaczami samolotów. Utrzymywał też, że nigdy nie był saudyjskim szpiegiem i nie miał jakiegokolwiek związku z zamachami z 11 września.
Saudyjskie władze nie odpowiedziały na naszą prośbę o komentarz. Wcześniej oświadczały, że wszelkie sugestie, że Rijad lub saudyjscy urzędnicy byli współodpowiedzialni za zamachy z 11 września, są „kategorycznie nieprawdziwe".
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Joanna Kozłowska





